zaproszenie


[04.06.2001] Przedpremierowe zdjęcia Kasi Korzenieckiej z Wenecji

WENECJA!
WENECJA!
WENECJA!
WENECJA!
WENECJA!
WENECJA!

Fotografie z wystawy "Malarstwo" (Tarsewicz-Silvashi), Centrum Sztuki Wspolczesnej w Kijowie, 2000.
TARASEWICZ W WENECJI
21.05.2001
Jako pierwsi odsłaniamy szczegóły projektu Leona Tarasewicza, który zostanie zrealizowany na weneckim Biennale. Mówi kuratorka, Aneta Prasał:
OBRAZ WRESZCIE NA SWOIM MIEJSCU
Fotografie z wystawy "Malarstwo" (Tarsewicz-Silvashi), Centrum Sztuki Wspolczesnej w Kijowie, 2000.
Na ok. 200 m2 weneckiej podlogi (bo tyle wynosi powierzchnia polskiego pawilonu) powstanie OBRAZ. Najłatwiej wyobrażą sobie to dzieło ci, którzy widzieli realizację prezentowaną w 1999 roku w Galerii ZPAP na Mazowieckiej. Tylko 2 kolory (tym razem będzie to oranż i ultramaryna), bogata faktura, tynk strukturalny połączony z pigmentem. Wahanie - wejść, czy nie wejść (bo przecież nie dotyka się obrazów). Niebieski, który zmienia się w pomarańczowy. Wenecka posadzka, mozaiki San Marco, bruzdy i grudki zmrożonej ziemi. Obraz wreszcie na swoim miejscu - bo dlaczego pole (jeśli to wciąż jest pole?) ma wisieć na ścianie, a nie leżeć na podłodze.
Podobna praca powstała w ubiegłym roku w Kijowie, ale przecież nikt jej tam nie widział. Za to w Wenecji... Poprzednim razem w czasie tzw. dni prasowych zwiedziło biennale 30 tys. osób, a potem jeszcze dalszych 200 tys. Mamy nadzieje, że nie zadepczą.
Kto nie pojedzie do Wenecji, ten na ulicach polskich miast oglądać będzie wielkie billboardy reklamujące wystawę Tarasewicza (dzięki uprzejmości sponsora, którym jest AMS).
Więcej informacji podczas konferencji prasowej, która odbędzie się 17 maja o godz. 13.00 w Zachęcie. Zapraszamy
Aneta Prasał


Sponsorzy wystawy: Mercedes-Benz, Beckers, AMS,
Patroni medialni: Art & Business, Aktivist, Raster
Fotografie z wystawy "Malarstwo" (Tarsewicz-Silvashi), Centrum Sztuki Wspolczesnej w Kijowie, 2000.
Fotografie z wystawy "Malarstwo" (Tarsewicz-Silvashi), Centrum Sztuki Wspolczesnej w Kijowie, 2000.
Fotografie z wystawy "Malarstwo" (Tarsewicz-Silvashi), Centrum Sztuki Wspolczesnej w Kijowie, 2000.

TARASEWICZ W WENECJI

Przygotowania do wystawy Leona Tarasewicza w Pawilonie Polskim na Biennale w Wenecji weszły w decydującą fazę. W przyszłym tygodniu przedstawimy jako pierwsi szczegóły projektu realizowanego przez Tarasewicza. Tymczasem zostały zakończone prace redakcyjne nad katalogiem wystawy. Publikujemy tekst wstępny kuratorki Anety Prasał (tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji).


Tak wyglądał polski pawilon przed rozpoczęciem przygotowań

MALARSTWO JEST WIARĄ
Dzieło Leona Tarasewicza broni się przed opisem i analizą. Skonfrontowani z nim odczuwamy bezsilność słowa, ułomność języka, mającego oddać obcy mu świat obrazu, którego tematem jest samo malarstwo, obrazu pozbawionego wszelkiej anegdoty, historii, choć nie pozbawionego związków z rzeczywistością.

Czule, skromnie, bezczelnie, pysznie
Malarstwo Tarasewicza rodzi się z obserwacji pejzażu, jest hołdem złożonym naturze w jej najbardziej istotnych, elementarnych aspektach. Jest naśladownictwem, jest czułe i skromne. Źródeł tego malarstwa szukać trzeba także w sztuce, w samym malarstwie, które jest dla Tarasewicza fenomenem równie niezwykłym jak natura. Kolor, faktura, światło, rytm pozwalają artyście budować na płaskiej powierzchni płótna, papieru, ściany nowe światy równie piękne i prawdziwe jak ten, w którym żyjemy. Malarstwo Tarasewicza jest kreacją, jest niemal bezczelne, pyszne.
"Malować" zdaje się być dla Tarasewicza sensem życia. Potrzeba malowania jest u niego niezwykle naturalna i silna. To jego język, którym opisuje świat i daje wyraz własnej osobowości. Malowanie jest jego żywiołem, jest jednocześnie rytuałem i zabawą, stałym eksperymentowaniem z kolorem, rytmem, formą, podłożem. Z jego obrazów emanuje radość tworzenia, beztroska łączenia barw, ale i religijna, śmiertelna niemal powaga w obliczu sztuki. Malarstwo jest jego wiarą i ucieczką, radością i garbem, którego nie sposób się pozbyć, gdy raz poczuło się na ramionach jego ciężar.

Na ścianach, w labiryntach, tunelach i na podłodze
Początkowo formy na obrazach Tarasewicza były łatwo rozpoznawalne. Do jego ulubionych motywów należały pnie drzew, sylwetki ptaków w locie, bruzdy zaoranej ziemi. Te powracające często motywy, z czasem ujmowane były coraz bardziej sumarycznie, swobodnie, wrażeniowo, aż do całkowitego na pozór zatracenia w abstrakcji.
Ewoluowało także, poszerzając się, rozumienie przez Tarasewicza pojęcia obrazu. Od początku widoczne było jego przywiązanie do dużych formatów, czy to płótna pokrywanego farbą olejną, czy papieru, na którym malował gwaszem. W połowie lat 80. okazało się, że to jeszcze za mało. Jego malarstwo zapragnęło wyjść w przestrzeń. Artysta napisał kiedyś : "marzeniem jest, aby obraz tak objął w swe posiadanie patrzącego, że otoczenie przestałoby istnieć i nieograniczony ramami obraz mógł swobodnie rozszerzać się wciągając do środka". Konsekwencją tej postawy są monumentalne malowidła Tarasewicza powstające bezpośrednio na ścianach galerii, budowanych specjalnie tuneli, labiryntów i wreszcie na podłodze. Widz skonfrontowany zostaje z obrazem "jak okiem sięgnąć", chciałoby się powiedzieć "obrazem po horyzont". W ten sposób granica pomiędzy naturą a malarstwem, tym co przedstawiane i przedstawiającym, rzeczywistością i malarską iluzją zaciera się jeszcze bardziej. Obraz zdaje się być tworem "z tego świata". Otoczeni obrazem pokrywającym wszystkie ściany galerii, krążąc wokół pokrytych malarstwem czworokątnych filarów prawdziwie odczuwamy jego fizyczną obecność.

Malować!
To malarstwo odnosi się do rzeczywistości na wielu płaszczyznach. Można w nim odnaleźć lokalność polskiego pejzażu, takiego w jakim artysta wyrastał i wśród jakiego mieszka - jednostajnego, płaskiego, rozległego, ale także konstytutywne i powszechne cechy natury: grę zmienności i trwałości, konieczności i przypadku, powtarzalnych rytmów i ciągłości horyzontu. Obrazy Tarasewicza postrzegać trzeba w kontekście dawnego europejskiego malarstwa, a także polskich tradycji koloryzmu z jednej, a unizmu z drugiej strony.
Wierność malarstwu, odwaga posługiwania się dziś jego tradycyjnym językiem w wypadku Tarasewicza nie ma swych źródeł w negacji, w odrzuceniu nowych mediów, nie jest postawą "na przekór", lecz konsekwencją szczerego postępowania za kategorycznym wewnętrznym imperatywem: "malować!"

Aneta Prasał


Aneta Prasał i Leon Terasewicz, Wenecja IV 2001


TARASEWICZ W WENECJI

Nasz tygodnik objął patronat medialny nad wystawą Leona Tarasewicza na zbliżającym się 49. Biennale Sztuki w Wenecji. Uruchamiamy serwis informacyjny poświęcony temu przedsięwzięciu. Zaczynamy od prezentacji projektu "Malować", który wygrał ministerialny konkurs na scenariusz prezentacji w pawilonie polskim, i który nie będzie realizowany z powodu braku zgody władz miejskich Wenecji.

Przedstawiamy PIERWOTNY PROJEKT, który ze względu na brak zgody władz Wenecji nie zostanie zrealizowany; NOWY PROJEKT zaprezentujemy w niedalekiej przyszłości.
Na pierwotny projekt miała złożyć się wystawa w pawilonie polskim oraz autorskie realizacje w przestrzeni publicznej Wenecji nawiązujące dialog z zastaną architekturą, jej symboliką i formami artystycznymi.

l. Pawilon polski, Giardini Pubblici
W polskim pawilonie na terenie Giardini miał znaleźć się rodzaj malarskiego labiryntu podobnego do realizacji, która została zaprezentowana w Zachęcie na wystawie w 1999 roku.

II. Lew św. Marka, Piazzetta
Prostopadle do Placu św. Marka, przy nabrzeżu rozciąga się Piazzetta, od wschodu ograniczona fasadą Pałacu Dożów, od zachodu gmachem Biblioteki. U wylotu placu od strony nabrzeża stoją dwie masywne kolumny z granitu poświęcone patronom Wenecji: kolumnę zachodnią wieńczy figura św. Teodora, wschodnią - lew symbolizujący św. Marka. Trzon kolumny św. Marka. stoiacei niezmiennie w t~m
płótnem - zasłoniety obrazem Leona Tarasewicza.

III. Procuratie Vecchie, Piazza d i San Marco
Trzony wszystkich kolumn pierwszej i drugiej kondygnacji budynku Starych Prokuracji zamykającego od północy Plac Św. Marka miało pokryć malarstwo. Pionowe, regularne, mieniące się intensywnymi kolorami formy miały przywodzić na myśl żywe rośliny, może drzewa, których prawie nie ma w tym tak sztucznym, zbudowanym na przekór naturze mieście.


IV. Słupy cumownicze, czyli malarstwo na wodzie
Wbite w dno morskie słupy ułatwiają poruszanie się łodziami po kanałach i cumowanie łodzi, malowane w barwne pasy stanowią swoisty kod sygnałowy, umożliwiając identyfikację rodu właścicieli. Na czas trwania Biennale kilkanaście

XLIX Międzynarodowe Biennale Sztuki w Wenecji (9 czerwca - listopada 2001)

Leon Tarasewicz Malować

w tekście programowym anonsującym 49. edycję weneckiego Biennale Harald Szeemann napisał: "to jest pierwsze Biennale nowego tysiąclecia, koniecznie musimy więc spojrzeć wstecz, ku wartościom, które zachowały swą ważność po dokonaniu się drugiej rewolucji w sztukach plastycznych". Czy MALARSTWO jako takie, jako medium, jako sposób opisywania świata nie jest jedną z tych wartości? Ani dadaizm, ani konceptualizm, ani sztuka elektronicznych mediów, nie podważyły sensu malarskich działań, nie pozbawiły artystów wiary w moc farby i pędzla, a widzów radości obcowania z obrazem.

Wciąż jeszcze potrafimy wyobrazić sobie świat bez instalacji, bez sztuki wideo, przy pewnym wysiłku - bez fotografii, ale nie sposób wyobrazić sobie świata bez malarstwa. To ono, starsze niż historia i filozofia, starsze niż pojęcie sztuki, pozwalało pierwszym artystom - nieświadomym jeszcze tego, że są artystami opisywać świat i wyrażać emocje.

Bez malarstwa nie sposób wyobrazić sobie Wenecji. Czym byłaby bez płócien, które zdobią jej kościoły , wypełniają pałace i galerie, czym bez mozaik Bazyliki i fresków Pałacu Dożów? Nie byłaby tym samym miastem, nie będąc miastem Belliniego, Giorgiona, Tycjana, Veronese'a, Tintoretta. "Wenecja jest najbardziej malarskim miejscem świata" - czy Biennale może ten fakt lekceważyć?

Tematem przewodnim Biennale 2001 ma być "płaszczyzna humanizmu" ("platea dell'umanit8"). Komisarz generalny chce, by była ona rozumiana jako "wyraz odpowiedzialności wobec historii, wydarzeń współczesnych i (...) humanizmu". Niech pejzaż obecny w malarstwie Tarasewicza będzie polską odpowiedzią na to wezwanie. Tak pożądane przez humanistów włoskiego renesansu całościowe traktowanie świata, tożsamość natury i kultury, powraca w sposób szczególny w twórczości Tarasewicza, zwłaszcza w jego ostatnich malarskich instalacjach, czy raczej przestrzennych obrazach - kolumnadach, korytarzach, labiryntach.

Wywiedzione z natury formy, barwy i rytmy zmieniają się w obraz, obraz staje się ścianą lasu, labiryntem drzew, nawiązuje dialog z architekturą, która bliższa jest realności natury niż iluzji malarstwa. Człowiek odnajduje się w tej harmonii, doświadcza w niej pełni, która stanowi o jego humanizmie.

Prawdziwymi bohaterami prezentacji będą więc malarstwo i natura; chcemy pokazać, że malarstwo u progu XXI wieku nie wyczerpało swojego języka i siły komunikacji, zaś natura wciąż powraca jako punkt odniesienia dla sztuki.

Mimo silnych i żywych w polskiej sztuce tradycji malarskich, w ostatnich latach artyści zajmujący się tą dyscypliną nie byli prezentowani w Wenecji. Wyjątek stanowi Roman Opałka, którego dzieło, mimo, że tworzy on także obrazy, jest myślowo bliższe konceptualizmowi, a w warstwie wizualnej - instalacji. Po raz ostatni malarstwo zdominowało Biennale bodaj w 1982 roku, ostateczny odwrót od niego nastąpił w roku 1988. Od tego czasu najbardziej powszechną formą artystycznej wypowiedzi stały się instalacje. Po kilkunastu latach ich hegemonii spodziewać się można zmiany sytuacji.

Nie tylko retrospekcja, ale przeciwnie, przewidujące spojrzenie w przyszłość przemawia za zwróceniem się ku malarstwu. Wśród najmłodszego pokolenia polskich artystów widać jego renesans. Jesteśmy przekonani, Malarstwo Tarasewicza, nowoczesne i monumentalne, odwołujące się do polskich tradycji (unizmu i konstruktywizmu z jednej strony, a koloryzmu z drugiej), ma szansę zwrócić uwagę weneckiej publiczności.

Aneta Prasał komisarz artystyczny

WYDARZENIA TOWARZYSZĄCE :
Wystawa Leona Tarasewicza w Gallerii dei Cavallino w Wenecji
Friuli (50 km na północ od Wenecji) - możliwość zwiedzania 2 realizacji (permanentnych instalacji malarskich) wykonanych przez Tarasewicza dla kolekcji prywatnych
planowany jest pobyt studyjny włoskich dziennikarzy i krytyków sztuki w Polsce zorganizowany wspólnie z Instytutem Polskim w Rzymie; w programie wizyta w pracowni Leona Tarasewicza w Walił ach (maj 2001)
Sponsorzy: Beckers
Patronat medialny: Art & Bussines, tygodnik internetowy Raster