|
Shirin Neshat
pochodzi z Iranu, ale mieszka w Ameryce. Dwa lata temu na biennale
w Wenecji dostała nagrodę za przejmującą pracę wideo. Jej prace dotykają
delikatnych kwestii pozycji kobiety w państwach, kulturze i religii Islamu.
Od kilku lat warszawski zuj stara się o jej wystawę. Miała być już w styczniu,
ale znowu się nie udało. My dłużej już nie czekamy, tym bardziej, że jak
twierdzi Sebastian Cichocki, sztuka Neshat po 11 września nie jest już
tym samym czym była wcześniej...
|
|
![]() |
|
|
IRAN, PERWERSJE I KARABINY |
|
W 1999
roku feministyczno-militarne motywy były wystarczająco nierzeczywiste by
nadać Neshat status ikony nowej sztuki arabskiej. Jesienią 2001 zamiast
do Polski jej wystawa trafiła do Muzeum Sztuki Współczesnej w Montrealu.
Dlaczego wystawa Neshat w Warszawie nie doszła do skutku? Istnieją dwie
teorie. Pierwsza to teoria spiskowa (Cichocki): zdjęcia Shirin Neshat po
11 września po prostu bardzo źle się kojarzą. Kto chce dziś oglądać arabskie
kobiety i dzieci z karabinami? Ich ciała pokryte militarną kaligrafią to
wypisz wymaluj żeńskie odpowiedniki brodatego Osamy. Druga teoria to teoria
chaosu (Kaczyński). Głosi ona, że w zuju panuje ogromny bałagan, w wyniku
którego niektóre wystawy nie odbywają się, ot tak sobie - pisze Sebastian
Cichocki. [Jest jeszcze trzecia teoria, która pochodzi z działu promocji
zuja, według której po prostu znowu nie ma pieniążków na te wystawę - przyp.
Gorczyca] |
|
![]() |
|
Emigracja
urodziwej nastolatkiShirin Neshat urodziła się w 1957 roku w irańskiej miejscowości Qazvin. Jako urodziwa nastolatka przestała czuć się komfortowo kryjąc swoją twarz pod czadorem. Niezbyt pociągał ją też religijno-poddańczy kierat jaki czekał kobietę w państwie islamskim. We wczesnych latach 70. podjęła więc odważną decyzję - ucieczka z Iranu połączona z podjęciem studiów artystycznych w Berkeley (w międzyczasie w Iranie wybucha Rewolucja Islamska i sytuacja polityczno-społeczna jeszcze bardziej się skomplikowała). Shirin Neshat zajęła się malarstwem, szybko jednak zwróciła się ku fotografii i multimedialnym instalacjom. Artystka wciąż pamiętała o Iranie, a temat roli kobiety w społeczeństwach muzułmańskich stał się jej obsesją. Do dziś nie potrafi się wyrwać z zaklętego kręgu religijno-społecznej symboliki bliskowschodniej. |
|
Kobiety
z karabinamiUlubionym motywem fotografii Shirin Neshat są arabskie kobiety z karabinami. Zawsze tradycyjnie ubrane, choć z odkrytymi twarzami, patrzą z arogancką pewnością w obiektyw. Artystka wydaje się tworzyć nowy bliskowschodni fetysz - błyszcząca lufa kałasznikowa dotykająca ust lub nagich stóp Arabek wygląda dziwnie kusząco i zawiera w sobie spory ładunek perwersji. Ten efekt spotęgowany jest arabską kaligrafią, bądź to pokrywającą skórę kobiet, bądź naniesioną na sporej wielkości fotografie. Nie jest to rodzaj fotografii, który spodobałby się Talibom (wszak, nie są oni miłośnikami wyemancypowanych kobiet z karabinami) ale budzi też niezdrowe mrowienie na plecach Europejczyków i Amerykanów, dla których ten rodzaj strojów i liternictwa, przywołuje koszmary z 11 września. |
|
![]() |
|
Skowyt
opętanej heretyczkiSiła talentu Shirin Neshat najsilniej wyraża się jednak nie w fotografii, a w instalacjach audiowizualnych. Na dużych ekranach (dwóch ustawionych naprzeciw siebie, bądź trzech w formie wideo-tryptyku) dzieją się przedziwne historie. Kobiety walczą z mężczyznami za pomocą głosu i armat, namiętnościom rodzącym się między nimi wtórują nawoływania do świętej wojny, a obrazy bezkresnych bliskowschodnich pustyń mieszają się z obrazami amerykańskich drapaczy chmur (co niewątpliwe może się źle kojarzyć). Do współpracy przy filmach i ścieżkach dźwiękowych do wystaw Neshat zaprosiła swoją irańską przyjaciółkę Sussan Deyhim - awangardzistkę pierwszej wody, operująca swoim głosem w sposób nieokiełznany i zwierzęcy. Susan potrafi zabrzmieć jak opętana heretyczka rzucająca klątwy i uroki w jakimś zupełnie nieznanym języku. Shrin Neshat wykorzystała siłę tych wokaliz wplątując je w fabułę swoich filmów i czyniąc je integralną częścią projektów. |
|
W
tle płoną wieżowceNa jednym z nich ("Turbulent") Deyhim odziana w czarną płachtę, wyglądająca jak sama Śmierć - śpiewa przed tradycyjną męską arabską publicznością, która wcześniej wysłuchała pieśni tradycyjnego, ludowego śpiewaka. Mężczyźni są skonfundowani, czują się najwyraźniej nieswojo wysłuchując jęków i pokrzykiwań wokalistki. Surowa twarz kobieca skonfrontowana jest z zaskoczonymi (a może przerażonymi) męskimi obliczami na przeciwległym ekranie. Widz siedzi pomiędzy dwoma ekranami (czując się trochę jak na meczu tenisa ziemnego) i przygląda się tej męsko-damskiej próbie sił. Niektóre z filmów Shirin Neshat są tak przeładowane symboliką arabską, że stają się dla przeciętnego zachodniego widza, światem niewyjaśnionych zagadek. Można do znudzenia zachodzić w głowę dlaczego ci wąsaci Arabowie strzelają z armat do swoich kobiet, podczas gdy one obsiadły plażę jak stado czarnych ptaków?. To co artystka proponuje jako sięgnięcie do źródeł i tradycji Bliskiego Wschodu dla publiczności Bliskiego i Dalszego Zachodu jest jak podróż do zwichrowanych, egzotyczno-erotycznych fantazji i snów. Czasem tylko do tych baśni wkracza zło i wieżowce zaczynają płonąć w tle. Sebastian Cichocki [23.12.2001] |
|
![]() |
|
|
Zdjęcia udostępniła Galeria Marco Noire Contemporary
Art
|