Grzegorz Klaman
"Irreligia" na własne oczy - relacja z Brukseli Anety Szyłak
ŚWIĘCI BUNTOWNICY

"Irreligia", wystawa której nieomal nikt w kraju nie widział, stała się już obrazoburczą legendą i kolejnym w ciągu ostatnich lat przykładem, jak filtr mediów kreuje wydarzenia artystyczne z przyczyn pozaartystycznych i jak dalece niemożliwa jest racjonalna debata o kształcie kultury artystycznej w Polsce.

"Irreligia" dobiegła właśnie końca. Udekorowana tandetną publicystyką, ideologizowaniem i dodatkowo spektakularną dymisją kuratora w strukturach muzealnych, odchodzi w przeszłość by powrócić, jak sądzę wówczas, gdy organizatorom uda się pokazać ją w kraju. A warto byłoby to zrobić przynajmniej z dwóch powodów: po pierwsze, że potrzebna jest nam debata nad interpretacjami symbolik narodowych i religijnych, po drugie zaś dlatego, że wystawa Kazimierza Piotrowskiego w Atelier 340 Muzeum podejmuje w sposób świeży i wolny od moralizowania tematykę należącą do najtrudniejszych w polskiej, obciążonej historyzowaniem, tożsamości narodowej.
Irreligijny czyli jaki?
Irreligijny, czyli nie-religijny, nie-sakralny, co rozumiem jako tworzony bez intencji wyrażania kultu religijnego. W obszar postaw irreligijnych włączane są postawy ateistyczne, gnostyckie i ideologiczne pozbawione elementów mistycznych. Wystawa jednak pokazuje, paradoksalnie, złożoność polskiej religijności, jej sfery symbolicznej i uwikłań historycznych. Jak pisze kurator wystawy, w odniesieniu do poglądów współczesnego socjologia religii Colina Campbella, którego współczesne interpretacje pojęcia "irreligia" przyjął jako bardziej odpowiednie dla swoich wyborów : "Irreligia, lub bardziej odpowiednio postawa irreligijna, jest stosunkiem do religii, który raczej zadaje pytania o podstawy doktryny religijnej, które są kulturowymi więzami jednostki, niż kwestionuje istnienie obiektów wiary." Intencjonalnie nie jest więc wymierzona w religię, zajmuje się natomiast jej funkcjonowaniem społecznym.

Robert Rumas
Alternatywny zbiór znaczeń
To co wystawa oświetla, to przede wszystkim obrzędowy, ludowy charakter polskiej religijności, tak bardzo widoczny w pracach Władysława Hasiora czy Roberta Rumasa. Zadaje pytania o to, jak ikony polskiej religijności służyły pozareligijnym interesom ideologicznym. Przypominają, jak bardzo polskie aspiracje polityczne i ponad stuletni okres nieistnienia państwa polskiego wpłynął na integracje koncepcji państwowości z koncepcją kościoła narodowego. Rewolucja polska, przeciwnie do np. rewolucji francuskiej, nie walczyła z kościołem, a szukała jego opieki. "Irreligia" odzwierciedla polskie redefinicje symboliki religijnej, związane zwłaszcza z sytuacją historyczną i polityczną. Nie bez przyczyny większość prac pokazanych na tej wystawie, to prace z okresu międzywojnia, czyli okresu odradzania się porozbiorowej polskiej państwowości, z okresu lat 80 - najgorętszych politycznie oraz lat 90, które zaznaczyły się licznymi dyskusjami na temat kształtu nowej demokracji w Polsce. Zebrane prace to alternatywny zbiór znaczeń przypisanych symbolom religijnym i ideologicznym. Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, symboliki które poddawane są tu oglądowi nie dotyczą tylko i wyłącznie chrześcijaństwa ale i judaizmu, który także jest częścią polskiego dziedzictwa kulturowego.
Szokujący Szukalski
Najbardziej szokującą pracą na wystawie, jednoznacznie używającą symboliki religijnej do nacjonalistycznych celów ideologicznych i bezpośredniej antysemickiej wojny jest pochodzący z roku 1937 "Topokrzyż" Stanisława Szukalskiego, -"Stacha z Warty". Inne jego prace łączące słowiańską demonologię z faszyzującą estetyką budzą prawdziwy dreszcz zgrozy, nie wynikający ze świętego oburzenia ale lęku przed tym, jak dalece estetyka służyć może ideologii.
Innym ważnym motywem powracającym w wystawie jest mieszanie się w polskich ideologiach narodowych wątków chrześcijańskich z pogańskimi, słowiańskich bóstwami z narodowymi bohaterami. Pamiętamy, że te wątki pojawiały się w polskiej literaturze romantycznej, u Mickiewicza, Towiańskiego a zwłaszcza u Słowackiego. Rozmaite półpogańskie mistycyzmy wymieszane z praktykami parapsychologicznymi są wyraźnie obecne w sztuce oraz życiowej praktyce naszych romantyków, których zalicza się obecnie do narodowych świętości.

Jaroslaw Modzelewski
"...bądź błogosławiony Buntowniku Święty!"
Nieprzypadkowo Słowackim fascynowali się artyści grupy Bunt, którzy wydawali i ilustrowali dzieła Słowackiego (np. Jerzy Hulewicz). Artyści Buntu, pokazani na wystawie bardzo skromnie, to niewątpliwie XX-wieczni prekursorzy postaw nazywanych przez Piotrowskiego "irreligijnymi". Hulewicz w swym tekście "Do świętego buntownika" pisze ( prawdopodobnie około 1918 roku) "Iżeś bunt podniósł i święty sprzeciw uczynił przemożności zastygłego w jednej formie Ducha, a czerpnawszy krwi Boskiej Chrystusa, formę dał nową Duchowi i ohydę oddał przyziemności a wzniosłości formę przywrócił - przeto bądź błogosławiony, Buntowniku Święty!" Zapewne dla taj frazy publikacja znalazła się w obszarze wystawy, werbalizując to, co jest w istocie przedmiotem wystawy: poszukiwania nowych znaczeń w starych symbolikach i nowych symbolik dla przeżyć mistycznych. Prace rozciągają się w obszarze wyznaczanym przez dadaistyczną prowokację, jak w "Zdjęciu z krzyża" Łodzi Kaliskiej z jednej strony, aż po gnostycką mistykę jak "Emblematach" Klamana z drugiej.
Entuzjazm poniósł kuratora
Jednym z szeroko dyskutowanych aspektów wystawy jest umieszczenie części prac w dwóch kościołach, w tym jednym czynnym. Jednak to właśnie w tym drugim znajduje się najbardziej spójna i najbardziej konsekwentnie poprowadzona część ekspozycji, wpisując się z wyjątkową maestrią w architekturę budowli. Szczególnie pięknie została tam wyeksponowana "Absolucja" Doroty Nieznalskiej, w ukrytej za ołtarzem rotundzie. To, o co należałoby pytać, to obecność nie prac "bluźnierczych", ale prac tylko naskórkowo związanych z ideą wystawy lub też zatrącających o artystyczną grafomanię, wybranych chyba jedynie dla ich dla chwytliwej symboliki, jak prace Wiktora Gutta czy Aleksandy Polisiewicz. Chyba entuzjazm poniósł kuratora zanadto i doprowadził się do etapu, kiedy już wszystko było "irreligijne". Można też trochę pomarudzić, co do sposobu, w jaki wystawa została przestrzennie zorganizowana i że w większości przypadków nie budowały się tu więzi intertekstualne pomiędzy pracami, z wyjątkiem bardzo dobrego zestawienia dwóch powstałych w odległym od siebie czasie prac Libery: oprawionych w ramki pudełek od obozu koncentracyjnego z klocków lego z "Christus ist Mein Leben".
Tłum nie zbulwersowanej publiczności
Na pewno jednak jest to wystawa bardzo starannie przygotowana, poddająca ważne zjawisko polskiej kultury oglądowi z nowej, nie praktykowanej dotąd perspektywy. Jest przy tym ogromna (150 prac), wizualnie bardzo atrakcyjna i przyciąga tłumy publiczności, która jednak w większości nie jest zbulwersowana. Raczej zaciekawiona i otwarta na dialog, który to gospodarze Atelier340 Muzeum chętnie podejmują.
Wystawa jako całość nie jest deklaracją krytyczną, wobec religii lub kościoła, choć pojawiają się w niej prace artystów zaliczanych do tzw. nurtu krytycznego w polskiej sztuce i wiele tu ironizowania na temat polskiej dewocji i upolityczniania religii. Temat postawiony przez Kazimierza Piotrowskiego znajdujemy w podtytule "Morfologia nie-świętego w sztuce polskiej XX wieku". Akcent jest tu położony na skład, budowę czy kształt zjawiska, nie zaś na krytyczny, polemiczny, czy ideologiczny obszar jego recepcji.
Aneta Szyłak
[3.02.2002]

Jerzy Truszkowski przedstawia TAJNĄ HISTORIĘ "IRRELIGII"

... GDY KRZYŻEM JUŻ NIE CHCIAŁ LEŻEĆ DAREMNIE

Na początku była myśl dobra, dobre słowo i czyn dobry. [...]
A potem Duchamp domalował wąsy na reprodukcji Mony Lizy.
A potem Rzepecki domalował wąsy na reprodukcji innego obrazu.
A potem Kryszkowski na Białoruś Radziecką pojechał, a wykopał jedną kość z grobu Witkacego, samobójcy tam pochowanego.
A potem Kaźń Mierz Piotrowski Hegla czytał, a do spowiedzi co tydzień chadzał treningi karate zaniedbując po kontuzji kolana swego, na które padał codziennie, gdy krzyżem już nie chciał leżeć daremnie.
A gdy się tak spowiadać przechadzał, uznał, że duch jego buntuje, niby duch wieszcza naszego ormiańskiego Słowackiego i dobrym uznał bunt ten niezupełny, wewnątrz-systemowy, bunt do produktywności gotowy.
Dość, bo nam w gardle stanie kość.

Jerzy Truszkowski, "Her Star For Konart", 1984, Cibachrome, 40x60cm, videocamera: Tomasz Konart

Co Truszkowski podszepnął Piotrowskiemu
Dzięki informacjom nt. istnienia paru "irreligijnych" dzieł w alternatywnym nurcie sztuki polskiej lat 1980. uzyskanym od Truszkowskiego, kurator wystawy "Irreligia" włączył do niej instalację Adama Rzepeckiego z reprodukcją obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej z domalowanymi wąsami. Powstała ci praca ta na początku onego sławnego 1983 roku. (Znowu ten styl? Nie. Dość na litosierdzie.) Informacje nt. powstałych w latach 90. "irreligijnych" dzieł pozostałych kolegów Rzepeckiego z byłej grupy Łódź Kaliska kurator wystawy otrzymał z tego samego źródła. (Seria "Zdjęcie z krzyża" grupy Muzeum Łódź Kaliska). Podobnie o sztuce Roberta Szczerbowskiego dowiedział się z tego samego źródła i o irreligijnym cyklu performances i obiektów Zbigniewa Warpechowskiego z lat 70. pt. "Champion of Golghota" dowiedział się Kaźń Mierz od Truszkowskiego.
Wiele spotkań artystów Kultury Zrzuty (alternatywny w stosunku do Państwa i Kościoła ruch artystyczny) w pierwszej połowie lat 80. odbywało się na tle transparentu z hasłem "BÓG ZAZDROŚCI NAM POMYŁEK". W latach 90. to hasło przywłaszczyła sobie grupa Łódź Kaliska nie podając jego autora. Był nim poeta Andrzej Sulima-Surym, aktywny współtwórca Kultury Zrzuty. A pomarł ci on jak i inni przed nim poeci.

Cztery dobre przykłady
Na wystawie Irreligia" najskromniej prezentowany jest dorobek innego kolegi Rzepeckiego, nie należącego do grupy Łódź Kaliska, ale z nią wiązanego: Jacka Kryszkowskiego. Jedna jedyna praca z 1983 roku w typowej dla artysty formie kolażu fotografii i tekstu na kartce A4. Napis "Coś przeszkadza" i fotografia przedstawiająca nastoletniego artystę w typowym tle rodem z zakładów fotograficznych: "Pamiątka Pierwszej Komunii Świętej".
Jacek Kryszkowski jest autorem interesujących obiektów przestrzennych powstałych w latach 80. Jako przykłady można wymienić:
1. Olbrzymia stara księga "toczona" przez dwa robaki – jeden w barwach flagi amerykańskiej, a drugi – sowieckiej (czerwony ze złotym sierpem i młotem).
2. Biała trumienka dla dziecka z tabliczką z imieniem i nazwiskiem artysty.
3. "Projektor filmowy" z tektury i papieru, w którym film zastąpiony został przez rysunki.
4. Liczne przestrzenne kompozycje z wycinanych z fotografii postaci znajomych artystów.
Kryszkowski usypuje grób
W 1990 r. Kryszkowski współpracował z Zofią Kulik, Ewą Mikiną, Jolantą Ciesielską i Przemysławem Kwiekiem nad koncepcją, katalogiem i plakatem wystawy "Bakunin in Dresden. Polnische Kunst heute" podejmującej problem sztuki i władzy.
Na wystawie "Irreligia" w Atelier 340 Muzeum w Brukseli pokazany miał być obiekt autorstwa Jacka Kryszkowskiego: kopia nagrobka Michaiła Bakunina – symbolizująca świecki nurt obrządków. Ta rzeźba wystawiana była na wystawie "Bakunin in Dresden" w Duesseldorfie i Hamburgu oraz na różniącej się składem osobowym wystawie "Bakunin w Dreźnie" w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie. Na każdej z tych wystaw rzeźba umieszczona była w wejściu, tak że aby wejść do sal ekspozycyjnych widz musiał przekroczyć lub podeptać usypany z ziemi "grób Bakunina".
Performance Jerzego Truszkowskiego "ONE PROLETARIAT"Cud w zuju
Do tej pory dyr. Zuja odmawiał artyście zwrotu tego dzieła motywując to poniesionymi nakładami, co mijało się z prawdą, gdyż koszty sklejki, piasku, medium do akryli, farb oraz gipsu (Kryszkowski skopiował mosiężne litery oryginalnego nagrobka w gipsie!) w ramach przygotowań do wystawy "Bakunin in Dresden" pokrył kierowany wówczas przez Andę Rottenberg Departament Plastyki Ministerstwa Kultury i Sztuki (artyście nikt nie zapłacił za jego pracę). Nie pomogła nawet osobista interwencja Maryli Sitkowskiej, kuratorki Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie – dyr. Zuja nie chciał oddać dzieła. W 1993 r. Piotr Rypson, ówczesny kurator CSW utrzymywał listowny kontakt z Kryszkowskim pragnąc dokonać restauracji rzeźby przed planowaną edycją wystawy "Bakunin in Dresden" w Dreźnie. Po odejściu Rypsona ze stanowiska obiekt ten prawdopodobnie "zaginął".
W 2001 r. Kryszkowski zwrócił się pisemnie o zwrot rzeźby, lecz nikt jej w Zamku Ujazdowskim (ani w sąsiednim budynku Laboratorium) nie mógł odnaleźć. Niestety dopiero po otwarciu wystawy "Irreligia" Kryszkowski otrzymał pismo z Centrum Sztuki Współczesnej informujące, że może odebrać dzieło jego autorstwa. Widocznie stał się cud i zaginiona rzeźba przyjęła ponownie formę namacalną. Niech duch Hegla, brzuch Bakunina i kość Witkacego będą z wami.
Amen.
Jerzy Truszkowski
[3.02.2002]

"Bluźniercza" wystawa w Brukseli przedłużona! Pokaz "bluźnierczej" mody podczas finisażu!

projekty Arkadiusa

Jacek Markiewicz, Paweł, syn Ryszarda, 2001, fotografia, 130 x 130 cm SPOTKANIE DWÓCH DIABŁÓW

Prezentowana w brukselskim (prywatnym) Atelier 340 Muzeum wystawa "Irreligia", najgłośniejszy pokaz sztuki polskiej w ostatnich latach, wyklęta przez Paulinów z Jasnej Góry oraz część krajowych polityków i urzędników, powoli zmierza ku końcowi. W minionym weekend odbył się uroczysty finisaż uświetniony pokazem mody innego wyklętego - Arkadiusa. Decyzją organizatorów wystawa została jednak przedłużona - w Brukseli można ją jeszcze oglądać do 3 lutego. czy i kiedy w Polsce - ciągle nie wiadomo. Publikujemy informację prasową przygotowaną przez Atelier 340 Muzeum.

Zofia Kulik, autoportret z Pałacem, 1990, fotografia, 61 x 51cm Chrześcijanie z Brukseli popierają
Atelier 340 Muzeum, znajdujące się w jedynej dzielnicy w Brukseli zarządzanej przez burmistrza z Partii Demokratyczno-Chrześcijańskiej, jest popierane przez władze dzielnicy za odwagę i interaktywność. Wystawa "Irreligia" była sponsorowana przez chrześcijańskie stowarzyszenia takie jak: CSC (Chrześcijańskie Związki Zawodowe), MOC (Ruch Robotników Chrześcijańskich), PSC (Partia Społeczno-Chrześcijańska) oraz prywatne firmy.
"Irreligia" nie została pozytywnie przyjęta w Polsce w czasie, gdy u władzy byli przedstawiciele demokracji chrześcijańskiej, a Instytutu Adama Mickiewicza reprezentował pan Robert Kostro. W Belgii natomiast, gdzie Kościół ma demokratyczne tradycje i jest otwarty na sztukę, zyskała przychylność duchowieństwa (część prac jest wystawiona właśnie w kościele).

Robert Rumas "Las Vegas"

Katarzyna Gorna, z serii Madonny, 1996-2001, fotografia, 240 x 120 cm100 artykułów, 20 audycji, 10 programów
"Irreligia" wzbudziła zainteresowanie sporej części publiczności. Media tak samo w Belgii jak i w Polsce okazały dużą wrażliwość wobec poruszonej problematyki. Poświęcono jej około 100 artykułów prasowych, 20 audycji radiowych oraz 10 programów telewizyjnych w obu krajach. RTBF (Belgijska Telewizja Publiczna Frankofońska) ze swojej strony postanowiła przeznaczyć budżet początkowo przewidziany na cały festiwal Europalia Polska na specjalną emisję z cyklu "Courants d'Art" (Kierunki Sztuki) dotyczącą wyłącznie "Irreligii"...
W tym samym czasie w prawicowej prasie polskiej atakowano za "bezbożność" dwie osoby: Włodzimierza Majewskiego, właściciela Atelier 340, pomysłodawcy wystawy "Irreligia" oraz Arkadiusza Weremczuka. Arkadiusz Weremczuk jest polskim projektantem mody zamieszkałym w Londynie, jego ostatni pokaz był inspirowany elementami religijnymi. "Dwa diabły", obsmarowane przez polską prasę, postanowiły się spotkać. Wynikiem tego spotkania jest wspólna akcja – pokaz współczesnej mody artystycznej projektu Arkadiusa "Wiosna-Lato 2002" w ramach post-wernisażu wystawy "Irreligia".

Jerzy Truszkowski z serii Jej gwiazda dla Konarta, 1984, Cibachroom, 40 x 60 cm Dla przypomnienia
Współorganizatorem finansowym wystawy jest Rada Kultury miasta Brukseli.
Wystawa odbywa się w czterech miejscach:
- Atelier 340 Muzeum w Brukseli (dzielnica Jette)
- Kościół Notre-Dame de Lourdes w Brukseli (dzielnica Jette)
- stary, zdesakralizowany Kościół Św. Mikołaja w Brukseli (dzielnica centrum)
- Dziedziniec Ratusza Starego Miasta Brukseli (dzielnica centrum, praca Roberta Rumasa obecnie zdemontowana)
W ramach wystawy odbyły się imprezy towarzyszące:
- warsztat Irreligia dla dzieci
- konferencja Kazimierza Piotrowskiego, współkomisarza wystawy (zmuszonego do dymisji i zdegradowanego przez dyrektora Muzeum Narodowego pana Ferdynanda Ruszczyca)
- pokaz filmów polskich irreligijnych.
[27.01.2002]


raster