W czwartek, 27 czerwca o 18.00 w Galerii Raster otwarcie nowej wystawy. Tym razem zmieniamy świat za pomocą rowerów!
ROWELUCJA
Jeżdżąc rowerem zyskujesz przyjaciół
Rower to nie zabawka.
W zbiorowej świadomości współczesnego mieszczanina rower jest jedynie weekendowym gadżetem do przejażdżek po parku. A przecież rower to przede wszystkim idealny środek transportu w mieście - szybki, cichy, czysty, tani, zdrowy i bezpieczny. Pragniemy ukształtować nowy wizerunek roweru, chcemy przekonać jak najwięcej Warszawiaków, aby używali go jako głównego środka transportu po mieście. Rower to wolność.
Im więcej osób będzie poruszać się na rowerze tym szybciej urzędnicy miejscy zaczną dbać o odpowiednią infrastrukturę. A jeśli tego nie zrobią, to ich zmienimy.

Małgorzata Jabłońska fragment komiksu
Samochody są dla dresiarzy
Ulice muszą się zmienić, miasto jest dla ludzi, nie dla samochodów! Poruszając się po mieście jesteśmy sterroryzowani przez samochody i ich wszechogarniający hałas i smród - obojętne, czy chodzimy pieszo, jedziemy rowerem, czy tez tkwimy w autobusie. Każde przejście ulicy jest stresem, który pokornie przyjmujemy, gdyż od małego jesteśmy wychowywani, że to normalne, że są wypadki, że trzeba uważać. Miasto podzielone jest na wysepki pomiędzy którymi ciągną się nieskończone strumienie zabójczych maszyn. A przecież po prostu nie powinniśmy się godzić na tą monstrualną ilość samochodów na ulicach, na chamstwo kierowców, na korki i spaliny. Rower nie hałasuje, nie smrodzi, nie zabija przechodniów. Samochody są dla dresiarzy, a przecież nie boimy się dresiarzy, nawet jeśli chodzą w garniturach.
Warszawscy rowerzyści - musimy się poznawać, szanować i organizować, musimy opanować to miasto.


Małgorzata Jabłońska fragment komiksu

ROWELUCJA czerwcowa
Wystawa ROWELUCJA jest częścią wspólnego przedsięwzięcia kilku środowisk (Federacja Zielonych, grupa Warsaw car killers, Galeria Raster, portal kultury niezależnej Independent.pl, czasopismo "City Magazine", klub "Aurora", nnk.art.pl) na rzecz rozwoju społeczeństwa rowerowego w Warszawie. Interesują nas aspekty ekologiczne, transportowe, społeczne, wolnościowe, artystyczne, ekonomiczne i polityczne poruszania się na dwóch kółkach. Oprócz wystawy w Galerii Raster, w czerwcu w Warszawie odbywa się cała seria imprez rowerowych: masa krytyczna, giełda rowerowa, rajdy Warsaw Car Killers, rowerowe spotkanie literackie w klubie Aurora, działa również specjalna strona internetowa www.independet.pl/rowery

Agata Bogacka: szkic do obrazu "Karina spada z roweru"

ROWELUCJA w Rastrze
Do udziału w wystawie ROWELUCJA zaprosiliśmy kilkunastu artystów, dla których rower nie jest rzeczą obojętną. Część prezentowanych prac powstała specjalnie z okazji ROWELUCJI, a część to prace o tematyce lub motywach rowerowych powstałe wcześniej, kilka lub nawet kilkanaście lat temu. Do takich należą na przykład grafiki Edwarda Dwurnika przedstawiające pedałujący, peerelowski proletariat. Samotna postać uwikłana w dwa rowery naraz pojawi się na plakacie Cezarego Bodzianowskiego. Po raz pierwszy w Warszawie pokazane zostaną rowerowe obrazy Wilhelma Sasnala, które przed trzema laty wygrały konkurs malarski Bielska Jesień, i które występują w książce Wilhelma "Życie codzienne w Polsce w latach 1999-2001". Michał Szewczyk, Rafał Wójtowicz i Dominik Głąb zaprezentują prototyp rikszy własnego projektu, natomiast Anna Blauth i Stefan Staniszewski projekt miejskiego stolika dla rowerzystów. Specjalnie na ROWELUCJĘ powstały nowe prace Zbigniewa Rogalskiego (Magisters), a ich bohaterem - oprócz roweru - jest postać księdza. Z kolei na obrazach Agaty Bogackiej pojawia się rowerzystka Karina i jej czarodziejski, znikający rower. Supergrupa Azorro przygotowała film, który - jak koło rowerowe - będzie kręcił się na wystawie w kółko. Nowe, rowerowe grafiki i komiks pokaże Margaretka (Małgorzata Jabłońska), zaś logo ROWELUCJI zaprojektowała Anna Nałęcka, równie młoda graficzka i również ze Śląska.

Specjalną część wystawy stanowią dokumentalne zdjęcia wykonane podczas ostatniej Masy Krytycznej w Warszawie (21 czerwca br.) rozpędzonej przez zomowców. Jeśli masz własne zdjęcie lub inne pamiątki z tego wydarzenia - przynieś i dowieś!

Obrazy Wilhelma Sasnala
ROWELUCJA w Galerii Raster do 18 VII:
w środy i czwartki od 16 do 19
oraz w trakcie specjalnych imprez (oddzielnie ogłaszanych),
po 18 VII wystawa będzie dostępna po wcześniejszym umówieniu.

Rowerowa Masa Krytyczna w Warszawie została zaatakowana przez uzbrojone oddziały policj! Trudno pozostać obojętnym po czymś takim. Nastroje ROWELUCYJNE w mieście wzrastają. Przeczytaj relację Krzysztofa Rytla (z Federacji Zielonych) i nasz komentarz
Z PAŁAMI NA ROWERY
Setka policjantów uganiała się za ponad pół tysiącem rowerzystów po całym śródmieściu Warszawy. W piątek, 21 czerwca rowerzyści spotkali się na pl. Zamkowym skąd wolniutko przejechali traktem królewskim (zdołali wypełnić Nowy Świat od Świętokrzyskiej do al. Jerozolimskich). Wykonali parę kółek wokół ronda de Gaulle'a, a potem wokół ronda Dmowskiego. W al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej zajmowali wszystkie trzy pasy ruchu. Dojechawszy do Królewskiej zawrócili na drugą jezdnie. Tuż przed Świętokrzyską cztery radiowozy zajechały im drogę, ale rowerzyści wyminęli je przejeżdżając na tory tramwajowe i drugą jezdnię. Ponownie przedefilowali Marszałkowską przy pl. Defilad. Jeden policyjny radiowóz jechał torowiskiem i groził przez megafon użyciem siły, ale został wyśmiany i zagłuszony. W ten sposób peleton dojechał do placu Konstytucji.

Starcie na placu Konstytucji
Tutaj policjanci zatrzymali jednego rowerzystę i zapakowali rower do radiowozu (rowerowozu?). Rowerzyści zatrzymali się, otoczyli radiowozy i skandowali coraz natarczywiej. W odpowiedzi przybyło jeszcze więcej radiowozów, powyjmowano strzelby na gumowe kule i celowano w stronę tłumu.
W ciągu pół godziny zatrzymano kolejnych rowerzystów, było szarpanie, pałowanie, skuwanie kajdankami. Widząc formujące się po drugiej stronie placu oddziały prewencji z hełmami i tarczami, rowerzyści wykonali klasykę wojny - odskoczenie od przeciwnika i zaatakowanie w innym miejscu. Przejechali dookoła placu, skręcili w Piękną, później w aleje Ujazdowskie do placu Trzech Krzyży.

Kordon się zaciska
Tu, dostrzegając radiowozy na rondzie de Gaulle'a, skręcili w ul. Hożą pod prąd. Jest to dość wąska ulica, dlatego obawiając się odcięcia przodu i tyłu część rowerzystów przyspieszyła, dojechała do Kruczej w prawo i przecięła aleje Jerozolimskie. Niestety siły policyjne wykazały się sprawnością. Momentalnie na róg Hożej i Kruczej podjechały radiowozy, momentalnie wysypał się kordon. Kilka radiowozów zablokowało Kruczą przy alejach Jerozolimskich starając się wyłapywać rowerzystów z jadącej grupy.

Obława na placu Zamkowym
Większości udało się tak czy inaczej przebić, ale grupa została rozproszona. Rozbite grupki ponownie docierały na plac Zamkowy, po drodze były nękane, spisywane, karane mandatami za rozmaite wykroczenia. Stu, dwustu rowerzystów ponownie zgrupowało się pod kolumną Zygmunta. W pobliżu przez dłuższy czas stały znaczne siły policyjne. Kordon stał przed kościołem św. Anny, później podszedł pod kolumnę Zygmunta. Zgromadzeni rowerzyści zaczęli uciekać w uliczki Starego Miasta, ale okazało się że wszystkie wyjścia z placu Zamkowego zostały właśnie odcięte. W ten sposób wszyscy zostali otoczeni na placu Zamkowym - regularna łapanka - i spisani. Ja schroniłem się w kawiarni.

Mandat na pamiątkę
Najwytrwalszych pięćdziesięciu rowerzystów w małych grupach przedostało się na squot Żaba, gdzie odbyła się impreza. Łącznie podczas akcji zatrzymano dwudziestu rowerzystów, wszystkich wkrótce wypuszczono. Wszyscy, a także zatrzymywani na ulicach dostali mandaty od 100 do 500 złotych.
Krzysztof Rytel (Federacja Zielonych)

relacja z masy krytycznej także w Poprostu:
http://wiadomosci.poprostu.pl/?id=1024748622&row=966928823

przeczytaj także o rowelucji na :p:e:s:t:o: (tam także linki do stron rowelucyjnych)

Komentarz RASTRA: Co wynika z całej akcji?

POD PRĄD
POD WŁOS
Na pewno ruszyliśmy rowerami nie tylko pod prąd porządku drogowego, ale również, może nie pod prąd, ale przynajmniej pod włos - systemowi. Bo wszak samochód jest kwintesencją kultury korporacyjnej, a nam udało się go na chwilę pokonać. Oczywiście nie możemy przesadzać i sądzić, że zomo wezwano na odsiecz całego zagrożonego systemu, że pałek było tak wiele bo zagroziliśmy polom naftowym Teksasu i lśniącym świeżym lakierem marzeniom nauczyciela z Poznania. Nie, jeszcze nie dzisiaj, czekają nas lata pracy.
Powinniśmy organizować masy krytyczne regularnie, na przykład raz w miesiącu, ale powinniśmy też unikać strat własnych. Rzecznik prasowy policji wypowiedział złotą myśl: "Zgromadzenia powyżej 15 osób są nielegalne i wymagają zezwolenia" (za "Gazetą Stołeczną", 22-23 VI 2002), wynika z tego jasno, że żyjemy w policyjnym państwie, w którym tylko cudem wycieczki szkolne unikają spałowania. Czy ktoś zezwoli nam na blokowanie ulic? Wątpię, prawdopodobnie nasze wystąpienia wciąż pozostawać będą w mrokach nielegalności. Jeśli jednak będziemy łamać tylko ten jeden absurdalny przepis, a poza tym masa krytyczna będzie poruszać się po mieście zgodnie z regułami gry zwanej kodeksem drogowym, zawsze będziemy mogli twierdzić, że po prostu jechaliśmy sobie na rowerze, a kim byli ludzie wokół nas i dokąd zmierzali - nie wiemy. Możemy pokazać, jak absurdalne są ulice, miasto i feudalne prawo, które broni systemu dominacji samochodu nad pieszym, rowerzystą i przyrodą.
Zawsze pamiętajmy, że nie policja jest naszym wrogiem i celem, lecz mechanizmy, które ją tworzą i na nas wysyłają.
[25.06.2002]

fotografie z masy krytycznej: PISZPUNT