|
A_R_C_H_I_W_U_M
|
|
felietony/eseje/artykuły
X-XII 2002
|
| Wiedeńska Kunsthalle obchodziła w listopadzie uroczystość 10-lecia. Gerald Matt, dyrektor tej jednej z najbardziej renomowanych instytucji sztuki współczesnej w Europie, opowiada - w ekskluzywnym wywiadzie przeprowadzonym dla "Rastra" przez Goschkę Gawlik - o politycznych i ekonomicznych warunkach działania współczesnych instytucji artystycznych, o wolności sztuki i obowiązkach oraz swobodach jakie ma jako dyrektor Kunsthalle. Gerald Matt analizuje również scenę sztuki w Polsce i jej instytucje oraz ocenia polską publiczność! Unika za to polskich znaków diakrytycznych. |
![]() |
NIE
KARAĆ TYCH KTÓRZY GRYZĄ |
|
Gerald Matt: Ach, co tez Pani mowi! Dla
mnie nie istnieja kategorie narodowe w sztuce. Okreslone problemy staramy
sie transportowac za pomoca niektorych postaw artystycznych. Niedawno
pokazalismy w naszej przestrzeni na Karlsplatz tzw. "Project Space"
projekt dotyczacy relacji sztuki w przestrzeni publicznej, ktory takze,
jak mysle i w Polsce spotkal sie z rezonansem mediow [pisaliśmy w "Rastrze"
o realizacji Roberta Rumasa i związanych z nią perturbacjach - przyp.
red.]. Projekt ten byl połaczony z trzydniowym sympozjum, ktore naswietlilo
bardzo zroznicowany stosunek miedzy sztuka, publicznoscia i przestrzenia
publiczna w systemie kapitalistycznym, w systemie komunistycznym, ale
takze w systemie znajdujacym sie w stadium przejsciowym. Jednoczesnie
Robert Rumas zrealizowal swoj bardzo ciekawy i kontrowersyjny projekt
na Karsplatz, w ktorym postawil pytanie o granice miedzy "skandalem
i upiekszeniem". Przed dwoma laty pokazalismy projekt Milicy Tomic
o rozpadzie Jugoslawii. Pokazywalismy takze artystow z Europy Wschodniej
w wystawach tematycznych jak Labin Art Express z Belgradu albo Ilye Kabakova
w "Get together". |
SZTUCE
- WOLNOŚĆ! GMatt: Panstwo usiluje z jednej strony coraz czesciej wycofywac sie z odpowiedzialnosci za rozwoj sztuki i kultury, a z drugiej strony dzialaja nadal stare mechanizny ograniczen, ktore okazjonalnie prowadza do cenzury. Jednak w rozumieniu demokratycznej europejskiej otwartosci szczegolnie instytucje panstwowe beda musialy nauczyc sie, ze do otwarcia na Europe nalezy finansowanie sztuki, szczegolnie sztuki wspolczesnej, ktora przekazuje trudno dostepne tresci. Jako kapital kulturalny, ale takze jako kapital ekonomiczny, bez stawiania warunkow dotyczacych tresci. Do pluralistycznej, otwartej sztuki i polityki kulturalnej nalezy, ze ci, ktorych sie karmi, czasami gryza. I tych, ktorzy to robia nie nalezy karac, gdyz oni sa, jesli nie sola tej ziemi, to na pewno istotnymi motorami odnowy spolecznej i kulturalnej w dobrze funkcjonujacym panstwie. GG: Dlaczego uważa Pan, że projekt artysty polskiego był "zarazem ciekawy i kontrowersyjny" i w sumie zaszkodził reputacji Polski mniej niż decyzja dyrektora IAM? GMatt: Mysle, ze Rumas bardzo dobrze poradzil sobie z Karlsplatz, gdyz podszedl historycznie do problemu przestrzeni publicznej. Artysta postawil Kosciol Karola w centrum swoich rozwazan. Hitler kiedy uwazal siebie jeszcze za artyste i staral sie dwukrotnie o przyjecie na Akademie, malowal ten kosciol wielokrotnie. Chodzilo tutaj o pokazanie do czego moze doprowadzic na poziomie politycznym totalitarna wizja wykluczajaca "innego". Projekt Rumasa pokazal takze, ze polityka kulturalna i polityka zagraniczna musza sie kierowac innymi zasadami niz sztuka. Nie widze Kunsthalle w kontekcie wypelniania celow panstwowej polityki kulturalnej, ani austriackiej, ani tez zadnego innego kraju. Szczegolnie w tym wypadku kiedy, cele turystyczne i polityczne staja sie wazniejsze od przeslania sztuki. Decyzje o realizacji tego projektu roztrzygnelo miedzynarodowe jury kierujace sie artystycznymi kryteriami. "Wolnosc sztuki" nalezalo tutaj przelozyc ponad panstwowo-polityczne aspiracje. |
![]() |
CO
BY ZROBIŁ HAIDER? GMatt: Mysle, ze rzad autriacki postapilby inaczej. Gdyz ma teraz wieksze doswiadczenie z przypadkami wprowadzania cenzury panstwowej do procesow przelamywania tabu przez artystow. W totalitarnej Polsce takie problemy przynajmniej w tej formie nie mialy miejsca. W Polsce demokratycznej natomiast istnieja przyklady "nieudanego" wprowadzenia cenzury jak w wypadku Zachety i reakcji na prace Cattelana i Uklanskiego. To nie znaczy jednak, ze w Austrii, jesli chodzi o sztuki plastyczne i o wolnosc wypowiedzi artystycznej, nic niedobrego sie nie dzieje. Szczegolnie w ostatnich latach doszlo tu do zatrucia klimatu w kulturze i sztuce dzieki Partii Wolnosciowej (Joerga Haidera), ktora doprowadzila, jesli mozna to tak okreslic, do duchowej kryminalizacji artystow. Istnieje tez samocenzura, czesto graniczaca z samoograniczeniem u niektorych artystow jak tez u menadzerow kultury - aby zopobiec odmowie subwencji. Dlatego cos takiego jak p o s t a w a jest poszukiwane, gdyz instytucje sztuki nie sa wykonawcami rozkazow placowek panstwowych, ale istota ich dzalan jest sluzenie sztuce i artystom w celu reprezentowania ich postaw i swiatopogladow. I jeszcze wroce do projektu Rumasa, aby zaprzeczyc argumentowi, ze w ten sposob uczucia poszkodowanych zostaja urazone. Wrecz przeciwnie. Przy pomocy tej "akcji Hitlera" podejta zostala proba odswiezenia w pamieci smutnych aspektow historii, jak palenie ksiazek albo wymordowanie tysiecy niewinnych ludzi. I jesli odmawiamy realizacji takiego projektu to chronimy nie poszkodowanych, ale w rzeczywstosci ich oprawcow i tych, ktorzy chca historie wymazac. GG: Czy nie uważa Pan, że sztuka dzisiaj znowu bardziej ulega wpływom politycznym? Na przykład w Austrii, gdzie podczas rządów koalicji chrześcijansko-wolnościowej (czarno-niebieskiej) doszło do obcięcia subwencji w sektorze sztuki i kultury, co dotknęło także Kunsthalle? GMatt: Rzad koalicji chrześcijansko-wolnościowej reprezentowal (obecnie sie rozpadl) rzeczywiscie bardzo zawezone pojecie kultury, uprawiajac praktyke obcinania subwencji szczegolnie wobec artystow i instytucji nastawionych do niego krytycznie. Kunsthalle tez ucierpiala w tym czasie, ale nasza postawa nie zmienila sie w niczym. |
![]() Francis Picabia z wystawy "Lieber Maler, male mir..." |
GMatt: Jesli przyjrzymy sie KHW jako sytuacji modelowej, to jest ona mniej zalezna od polityki niz inne muzea austriackie. Na przyklad niz muzea, ktore sa panstwowe albo te, ktore sa zorganizowane jako istytucje podlegajace ministerstwom, gdzie zaleznosci ciagle funkcjonuja na zasadzie podleglosci. Poza zawierana co trzy lata umowa o subwencji nie ma zadnego innego instrumentu oddzialywania naszego glownego sponsora - Miasta Wiednia - na nasza instytucje. KHW jest wlasciwie najbardziej sprywatyzowana instytucja sztuki w Austrii. O jej modelu stanowi to, ze w sklad zarzadu nie wchodza politycy tylko przede wszystkim przemyslowcy. Prezydent zarzadu mieszka w Szwajcarii i nie ma powiazan politycznych w Austrii. Program i organizacyjne postulaty ustala dyrekcja z zarzadem. Dyrektor nie moze byc wybrany przez politykow przeciw woli zarzadu, ktory sam moze przedluzyc jego kadencje. Zmiana dyrektora moze nastapic za zgoda zarzadu i Miasta. Jedynym zobowiazaniem wobec Miasta Wiednia jest trzyletnia umowa, ktora zaklada, ze KHW jako instytucja prezentujaca sztuke wspolczesna wykona na zlecenie prywatne dzialalnosc kulturalna obejmujaca okreslona najmniejsza ilosc wystaw, na ktore przyjdzie okreslone minimum publicznosci. Jesli te dwa warunki nie zostana spelnione, subwencja zostaje skreslona. Do tego doliczyc nalezy prognoze dotyczaca liczby prezencji i wzmianek w miedzynarodowych i lokalnych mediach. Mowiac na marginesie "New York Times" zaliczyl nas w dlugim artykule do najwazniejszych i najbardziej aktywnych instytucji sztuki wspolczesnej w Wiedniu, a wloskie czasopismo o sztuce "Arte" zaliczylo nasza Kunsthalle obok Tate Modern i Centre Pompidou do 6 najwazniejszych instytucji sztuki wspolczesnej w Europie. W przeciwienstwie do naszych parametrow Mumok {Muzeum Sztuki Nowoczesnej - przyp. red.] nadal jest zorganizowany w ramach publicznej, a nie prywatnej administracji. Dziala wprawdzie oecnie na wlasny rozrachunek, ale jest obsadzony przedstawicielami ministerstw, ktore moga wywierac przez to wplywy. W Mumoku pracuja takze urzednicy, a w KHW samodzielni pracownicy. Pytanie przed ktorym staja instytucje wystawiennicze w Austrii brzmi, ktora z koalicji politycznych jest dla rozwoju sztuki i dla artystow najlepsza. Jako lobbysci artystow bedziemy starac sie wybrac ta, ktora jest korzystna dla klimatu rozwoju sztuki i kultury. Na pewno nie prawicowo-narodowa koalicje, ktora podzegala uczucia nienawisci do sztuki i wprowadzila kurs oszczedzania w tej dziedzinie. |
GM: Problem ten w takiej formie nie istnieje. Sztuka ma absolutne pierwszenstwo. Instytucja sztuki jest dzisiaj przedsiebiorstwem, w ktorego centrum znajduje sie sztuka. I obowiazkiem tego ktory prowadzi to przedsiebiorstwo jest wystepowac w obronie wolnosci sztuki. Im bardziej udany marketing tym lepiej dla artystow. Nie chcemy robic populistycznych programow, ale trudne programy uczynic popularnymi. Sztuka jest istotnie naczyniem komunikujacym pomiedzy artystami po jednej strony i publicznoscia po drugiej. I jesli chodzi o postawione przez Pania pytanie o management: jesli przez to rozumie sie tylko maksymalna ilosc zwiedzajacych i przychodow, to taki management nie ma nic wspolnego z odpowiedzialnym kierowaniem instytucja sztuki. Przy organizowaniu wystaw chodzi nam o uzyskanie najwiekszych korzysci dla sztuki i dla artystow, a nie dla biurokracji. Mamy przy tym jasno sformuowany program zadan i klasyczny model dyrekcji, w ktorej rekach spoczywa odpowiedzialnosc ekonomiczna i artystyczna GG: I jeszcze ostatnie pytanie dotyczące kraju nad Wisłą, który dzielą tylko dwa lata od przystapienia do Unii Europejskiej. Jakie są Pana wrażenia? Czego ma polska scena sztuki w nadmiarze, a czego jeszcze jej brakuje, aby być całkowicie kompatybilną ze sceną zachodnioeuropejską? GM: Co mnie pozytywnie uderzylo to obecnosc i zachwyt szerokich kregow spoleczenstwa dla sztuki i kultury, ktore daleko przerastaja zaangazowanie, jakie pokazuje dotychczas strona polityczna. Na wystawie sztuki autriackiej w Zachecie przed rokiem zauwazylem duze zainteresowanie dla sztuki austriackiej, ale tez innymi kontekstami. Moja uwage zwrocilo, ze instytucje sztuki w Polsce znajduja sie w przejsciowym okresie panstwo zostawilo je na lodzie i przez taki stan rzeczy sa one zmuszone dzialac silniej ekonomicznie. Co bedzie koniecznoscia to profesjonalizacja managementu. Trzeba przejsc droge od instytucji sztuki jako wiezy z kosci sloniowej, muzeów w ktorych kuratorzy jak eremici pielegnuja wylacznie swoje wlasne upodobania, traktujac publicznosc jak intruzow ku przedsiebiorstwom pracujacym na uslugach kultury i sztuki, ktore traktuja powaznie wymagania, przyzwyczajenia i upodobania publicznosci, ale nie zarzucaja jej populistycznymi wystawami, tylko opracowuja programy na wysokim poziomie artystycznym przekazujac tresci w sposob nowoczesny i zaangazowany. Gdyz takze trudno przyswajalne, skomplikowane i politycznie drazliwe tematy nie powinny byc zaniedbywane. GG. Dziekuje za rozmowe. |
![]() |
| Druga już pośmiertna wystawa Andrzeja Partuma (1938-2002) dobiegła końca w Warszawie (w Galerii Kordegarda). Podczas jej otwarcia poruszająco manifestował Przemysław Kwiek przechadzając się wśród publiczności z tablicą z napisem "Szkoda, że po śmierci". Jerzy Truszkowski po raz kolejny podejmuje dyskusję na temat przemilczanej sztuki Partuma, tym razem odpowiadając recenzentce "Gazety Wyborczej" Dorocie Jareckiej. |
| CZŁOWIEK
INSTYTUCJA PRZECIW SYSTEMOWI |
![]() Kwiek & Rytka na otwarciu wystawy "Partum 1938-2002" w Kordegardzie, z prawej "Smrod". fot. Marek Grygiel |
| Napisać zdanie sensowne potrafi pięcioletnie dziecko. Gdy Pani Dorota Jarecka spróbuje napisać chociaż jedno zdanie w stylu Partuma, to doceni jego niezwykłą umiejętność improwizowania długich absurdalnych przemów. Schludnie ubrane panie redaktorki w gabinetach wyposażonych w instytucjonalne komputery i telefony nigdy nie zrozumieją wysiłku egzystencjalnego Partuma, który musiał tworzyć coś z niczego, żyjąc w nędzy, marząc o znaczkach pocztowych. Etatystyczna mentalność polega na przyzwyczajeniu, że wszystko jest zapewnione, ze słów układa się gładkie zdania. |
Nicość polityków
|
![]() |
Film
nie potrzebuje ekranu Przełomowy smród Z poważaniem, Jerzy Truszkowski |
![]() |
Jerzy Truszkowski o siarce, którą Andrzej Partum wystwił w galerii sztuki |
PRZEŁOMOWY
SMRÓD |
Według zapisu w kalendarzu KwieKulik 13. grudnia 1977 roku została otwarta w galerii Repassage wystawa autorstwa Andrzeja Partuma zatytułowana "Smród". Co było wystawione? Bryły siarki. Tytuł wskazywał na to, że nie tyle one były ważne, co wydzielany przez nie silny zapach. Partum położył na stole parę brył "wyprodukowanych" przez przyrodę i wydobytych z ziemi przez ludzi. W dodatku bryły śmierdziały. Partu a Duchamp Śmierdząca galeria |
![]() |
| Czas na materiał sensacyjny! Sebastian Cichocki przedstawia grupę THE STUCKISTS, czarująco zacofanych rewolucjonistów, którzy z pędzlem w dłoni marzą o kolejnym przewrocie w sztuce. |
![]() |
BŁAŹNI
MALARSTWA |
| The Stuckists to londyńska grupa artystyczna, którą w 1999 roku założyli dwaj tamtejsi malarze: Billy Childish i Charles Thomson. Mimo, że marzy im się rozbijanie statycznych struktur obrotu sztuką anglosaską, nie odwołują się do współczesnych radykalnych technik multimedialnych, nie sięgają za kamery video, nie uprawiają performance. Po prostu malują. Często nie najlepiej. |
|
![]() |
|
Polscy stuckiści mile widziani |
![]() |
"Jeśli
znalazłbym się w ciele Tracey Emin to uświadomiłbym sobie, że moja obecna
sytuacja życiowa nie jest wcale taka zła" - wywiad z CHARLESEM THOMSONEM,
założycielem grupy THE STUCKISTS |
KONCEPTUALIZM
UMRZE! |
- Z pewnością, nowy ruch jest niezbędny, ponieważ sztuka zboczyła trochę z kursu. Tak zwani uznani artyści zyskali swój status gwiazd filmowych tylko i wyłącznie poprzez różne sztuczki, którymi karmi się nienasycona maszyna prasowa. Artyści, którzy wyrażają się z głębi swojej duszy nie mają miejsca w handlowym obiegu sztuką, mimo że są wartościowymi twórcami. Prawdziwe wartości, znaczenia sztuki zupełnie wyparowały w dzisiejszym świecie sztuki opanowanym przez konceptualny establishment. Stuckism istnieje po to żeby wspierać i promować te wartości, a przez to zmienić świat sztuki. -Dokończ zdanie: "Jeśli znalazłbym się w ciele Tracey Emin to ...". - Przypuszczam, że nie chodziło ci o jakąś sprośną uwagę, bo Tracey jest mimo wszystko, istotą monogamiczną. Na różne sposoby mogę utożsamiać się z Tracey. Byliśmy przyjaciółmi, we wczesnych latach 80., kiedy ona spotykała się z Billy Childish'em. Wpadała czasami do mojego mieszkania w Maidstone w drodze do swojego domu z uczelni i opowiadała o swoich cierpieniach. Głównie o problemie, jak wycisnąć maksimum satysfakcji seksualnej w związku z Billy'em i nie stracić jego szacunku. Oczywiście w owym czasie bardzo jej współczułem, rzeczywiście utożsamiałem się z jej problemami, szczególnie że przechodziłem wtedy przez podobne sprawy. Teraz gdy myślę o Tracey Emin wiem, ze jej problemem nie jest ciało - problemem jest jej własne ego. I oczywiście jej działania są obroną przeciwko poważnym problemom emocjonalnym, głównie niskiej ocenie własnej wartości. Tak więc sobie myślę, że mógłbym zakończyć twoje zdanie w ten sposób: "Jeśli znalazłbym się w ciele Tracey Emin to uświadomiłbym sobie, że moja obecna sytuacja życiowa nie jest wcale taka zła". - Co złego dzieje się według Ciebie ze sztuką brytyjską? - To sztuczna sztuka tworzona przez sztucznych ludzi. - A nie czujecie się czasem jak grupa klownów - małpująca, irytującą i strojąca głupie miny do artystów konceptualnych? Przyznam, że jak widzę zdjęcia Stuckistów z przylepionymi czerwonymi nosami, w za dużych butach i kapeluszach, niosących tekturową trumnę do White Cube to trudno mi jest myśleć o Was inaczej....
- Jak znajdujecie sprzymierzeńców - Stuckistów w innych krajach? - Głównie przez Internet, czasem przez inne media jak np. National Public Radio w Stanach Zjednoczonych. Byłem zaskoczony kiedy w pierwszej fazie istnienia ruchu, dostawaliśmy e-maile od ludzi z różnych stron świata, którzy zupełnie niezależnie dotarli do tego, nad czym my pracowaliśmy. Stuckism to sztandar pod którym jednoczą się ludzie tworząc autentyczne korzenie ruchu. - W londyńskim Hoxton otworzyliście tego lata swoją własną galerię Stuckism International. Widziałem tam waszą pierwszą zbiorową wystawę. Będę całkowicie szczery, duża część obrazów, które tam widziałem była raczej mizerna. Czy ktoś może brać wasz ruch na poważnie jeśli wybieracie swoich współpracowników bez poważnej selekcji? - Niekoniecznie lubię wszystkie obrazy z tej wystawy. Wątpię, żeby ktokolwiek lubił je wszystkie bez wyjątku. Zazwyczaj zjawia się ktoś i mówi: "Ten obraz jest najlepszy na wystawie, a ten w rogu najgorszy". Później przychodzi inna osoba i mówi coś zupełnie odwrotnego. Niektórzy lubią Picassa, a nie lubią Moneta, inni na odwrót. To nieprawda, że członkowie grupy The Stuckists są wybierani bez poważnej selekcji. Członkowie pierwszej londyńskiej grupy oczywiście zostali zaproszeni do udziału w wystawie. Ale od czasu gdy ona została założona, na całym świecie powstało kilkadziesiąt kolejnych małych grup. Nie zachęcamy żadnych super-gwiazd. Wierzymy w takie wartości jak szczerość, indywidualna ekspresja, wolność opinii. Coś może zawieść jeżeli rozważamy to pod względem biegłości technicznej, ale jeżeli chodzi o promowanie wartości może być to sukces. Niektóre wystawy są w specyficzny sposób kuratorowane, ale "The First Stuckist International" było otwarte dla wszystkich grup stuckistowskich - było to ich testowanie jak i zachęcanie do wspólnych działań. Uczelnie artystyczne w Wielkiej Brytanii w ogóle nie zachęcają do malowania, a ktoś musi to robić. Myślę, że powinno oceniać się dany ruch poprzez jego najlepsze przykłady - było przecież mnóstwo mizernych impresjonistów, kubistów, ekspresjonistów. Moim zdaniem - a ja mieszkam z tymi obrazami - było też na naszej wystawie mnóstwo błyskotliwego malarstwa. - Dokończ zdanie - "Jeśli wygrałbym Nagrodę Turnera..." - "...byłbym o 20,000 funtów bogatszy niż jestem teraz." - Najdziwniejsza rzecz jaką zrobiłeś kiedykolwiek aby udowodnić że jesteś artystą ... - Nie muszę udowadniać że jestem artystą, ponieważ nie interesuje mnie bycie artystą. Interesuje mnie za to robienie sztuki. Po prostu nazywam siebie artystą z wygody - jak tak robię to wtedy ludzie nie myślą, że jestem hydraulikiem albo lekarzem, a to sprawia że życie wydaje się nieco bardziej spójne.
- Ok, powiedzmy, że wszystko co powiedziałeś było bardzo przekonujące i jakiś polski malarz figuratywny po przeczytaniu tego tekstu bardzo chciałby wstąpić w szeregi Stuckistów. - Niech obejrzy nasze prace, przeczyta manifesty i jeśli dalej czuje się duchowo związany z nami niech wyśle nam e-maila pod adresem stuckism@yahoo.co.uk z dwoma próbkami jego prac w plikach jpg. Ludzie przyłączają się w ten sposób, że tworzą swoja własną grupę stuckistowską, tak jak my zrobiliśmy to na początku - wszystkie nowe grupy są całkowicie niezależne, ale tworzą cześć międzynarodowej siatki. Oczywiście nie oczekujemy zgody na wszystko to co mówimy, chodzi o zrozumienie esencji naszego działania. Z Charlesem Thomsonem internetowo rozmawiał Sebastian Cichocki (październik 2002) [25.11.2002] |
![]() |
| Przeciwko
konceptualizmowi, hedonizmowi artystycznemu i kultowi jednostki! |
THE
STUCKISTS - MANIFEST |
motto:
Przeciwko konceptualizmowi, hedonizmowi artystycznemu i kultowi jednostki! 1. Stuckizm jest poszukiwaniem autentyczności. Poprzez usunięcie maski mądrości i przyznaniu się do tego gdzie naprawdę jesteśmy, Stuckista pozwala sobie na niekontrolowaną ekspresję. 2. Malowanie jest medium służącym samoodkrywaniu siebie. Angażuje ono całkowicie artystę, odkrywa jego emocje, akcje, myśli i wizje w całej rozciągłości i szczegółach. 3. Stuckizm proponuje holistyczny model sztuki. Jest spotkaniem świadomości
i podświadomości, myśli i emocji, duchowości i materializmu, prywatności
i przestrzeni publicznej. Modernizm jest szkołą fragmentaryzacji - jeden
aspekt sztuki jest izolowany i wyolbrzymiany, po to by zaszkodzić całości.
To jest fundamentalne zakłócenie ludzkiego doświadczania i popełnienie
egocentrycznego kłamstwa. 5. Sztuka, która musi być pokazana w galerii aby być sztuką, nie jest sztuką. 6. Stuckista maluje obrazy ponieważ malowane obrazy są czymś co naprawdę się liczy. 7. Stuckista nie jest nigdy hipnotyzowany oszałamiającymi cenami na rynku sztuki, bo całym umysłem zaangażowany jest w proces malowania. Sukces dla Stuckisty to wstać rano z łóżka i malować. 8. Obowiązkiem Stuckisty jest badać własne neurozy i własną niewinność poprzez malowanie obrazów, publiczne ich pokazywanie i wzbogacanie społeczeństwa poprzez dzielenie z nim indywidualnego doświadczenia. 9. Stuckista nie jest artystą robiącym karierę lecz raczej "amatorem"
(od łac. amare - kochać, tak jak np. amator jabłek), który podejmuje ryzyko
poprzez malowanie na płótnie raczej niż ukrywając się za obiektami ready-mades
(jak np. zdechła owca). Amator, nie będąc gorszym od profesjonalistów,
stoi w awangardzie wszelkich eksperymentów. |
![]() |
11. Postmodernizm jest niedojrzałą próbą małpowania mądrości współczesnego świata sztuki, okazało się że zabrnął on w ślepą uliczką swojego idiotyzmu. To co było kiedyś poszukiwaniem i prowokacją (np. dadaizm) uległo wyświechtanym mądrościom skazanym na komercyjną eksploatację. Stuckiści postulują sztukę żywą, angażującą wszystkie aspekty ludzkiego doświadczenia, śmiałą, zdecydowaną, aby przekazywać idee za pomocą prymitywnego pigmentu i aby odkryć ostatecznie, że wcale nie jest mądra! 12. Przeciwko szowinizmowi sztuki brytyjskiej i kultowi jednostki! Stuckizm jest międzynarodowym anty-ruchem. 13.Stuckizm jest anty-izmem. Stuckizm nie stał się "izmem"
ponieważ Stuckizm nie jest Stuckizmem ("it is stuck!"). 15. Opętany na punkcie swojego ego artysta stale zabiega o rozgłos medialny
wokół swojej osoby, przez co znajduje się permanentnie w stanie strachu
bądź poczuciu porażki. Stuckiści uparcie i świadomie ryzykują klęskę odważając
się na transmutację swoich pomysłów w królestwie malarstwa. Podczas gdy
strach i porażka u egocentrycznego artysty nieuchronnie prowadzą do skrywanej
głęboko samo-pogardy, u Stuckisty klęski angażują go w pogłębiający sie
proces, który prowadzi do zrozumienia bezcelowości wszystkich wysiłków.
Stuckista nie walczy - unika odpowiedzi na pytanie kim się jest i skąd
się pochodzi - Stuckista żyje chwilą. 17. Jesli życzeniem konceptualisty jest bycie zawsze mądrym, obowiązkiem Stuckisty jest być zawsze w błędzie. 18. Stuckista przeciwstawia się sterylności galerii z białymi ścianami
i opowiada się za wystawami, które są pokazywane w domach i zatęchłych
muzeach z dostępem do stołów, sof, krzeseł i filiżanek z herbatą. Otoczenie
w którym sztuka jest doświadczana (raczej niż oglądana) nie powinno być
sztuczne i puste. 20. Stuckizm utrzymuje dalej to wszystko co dotąd odwołał. Odwołujemy
tylko to, że zatrzymujemy się na starcie - Stuckizm startuje z przystanku
końcowego! Zaproponowano nadanie miana Honorowych Stuckistów następującym artystom: |
![]() |
| Biennale
w Wenecji 2003: Ministerstwo milczy, ale są już przecieki... |
| DRÓŻDŻ
DO WENECJI? |
![]() |
| Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, zwycięzcą ministerialnego konkursu na wystawę w pawilonie polskim na przyszłorocznym biennale w Wenecji został Paweł Sosnowski, który zaproponował wystawę Stanisława Dróźdża, klasyka poezji wizualnej i konceptualizmu. Taka decyzja jury jest zaskoczeniem, na szczęście nie przykrym. Znowu
jednak poległa kandydatura Pawła Althamera oraz faworyzowana w tym roku
- Krzysztofa Wodiczki. Większą niespodzianką niż wybór Stanisława Dróżdża
jest nazwisko kuratora, który zgłosił tę kandydaturę, sam artysta przed
startem w konkursowe szranki nie znał Pawła Sosnowskiego. Joanna Sosnowska,
żona Pawła, autorka książki o historii polskiego uczestnictwa w weneckim
biennale, przyznała przy okazji promocji tej ksiażki, że napisała ją z
miłości do Wenecji - by móc tam po raz kolejny przyjechać. Teraz - dzięki
zwcięstwu męża w konkursie - znowu będzie miała taką okazję. Strach pomyśleć
jak by się rozwijała polska historia sztuki, gdyby Wenecja nie kusiła
swym romantycznym pięknem... |
| Pierwszy
polski dyrektor w międzynarodowym art worldzie!!! |
| SZYMCZYK
DYREKTOREM KUNSTHALLE W BAZYLEI! |
![]() |
| Adam "Lis" Szymczyk, jeden z trójki sterników Fundacji Galerii Foksal, otrzymał w minioną środę nominację na dyrektora Kunsthalle w Bazylei, jednej z najbardziej prestiżowych instytucji sztuki współczesnej! Będzie następcą sławnych kuratorów-dyrektorów Jean-Christophe Amanna i Petera Pakescha i przez kilka najbliższych lat kierować będzie renomowaną galerią w Bazylei - mieście najważniejszych targów sztuki współczesnej i wielu innych instytucji artystycznych. Jeszcze nikt z Polski nie zaszedł tak wysoko w hierachii świata sztuki współczesnej. Gratulacje!!! Pieniądze to nie wszystko
Zniechęta sajdingiem okryta W cieniu Kobzdeja |
![]() Adam Szymczyk z Andrzejem Przywarą w zuju 2001 |
Krótka,
gorąca rozmowa z ze świeżo nominowanym dyrektorem Kunsthalle w Bazylei
ADAMEM SZYMCZYKIEM, przeprowadzona specjalnie dla "Rastra" pod
osłoną nocy i internetu. |
WSZYSCY
SIĘ CIESZĄ! |
-
Jakim budżetem będziesz operował jako dyrektor Kunsthalle w Bazylei? |
![]() Adam Szymczyk z Gregorem Schneiderem w Galerii Foksal, 1998 |
|
Uwaga wystawa, uwaga konkurs! Nagrody do wygrania!! |
|
JABŁOŃSKA
KONTRA JABŁOŃSKA!!! |
|
|
Już w piątek 22
listopada o godzinie 18.00 w katowickiej Galerii Sektor 1 dojdzie do artystycznej
konfrontacji pomiędzy dwoma artystkami noszącymi, dziwnym zrządzeniem
losu, to samo nazwisko - Elą Jabłońską i Małgorzatą Jabłońską. Wszystko
wskazuje na to, że wystawa będzie miała charakter gry, prywatki, nieformalnego
zgromadzenia domowych konspiratorów, miłośników dobrej kuchni i wysublimowanej
sztuki. Jak głosi tekst w katalogu: "Mimo, że w tytule wystawy jest
słowo "kontra" i myślimy o meczu, jakiejś rozgrywce, tak naprawdę
jest to spisek dwóch artystek przeciwko wszystkim tym, którzy konsumują
sztukę zbyt pośpiesznie. Chodzi o sytuację w której mężczyzna i kobieta
śmieją się pospołu, siedząc na kanapie, pijąc świeżą herbatę i snując
wyborne historie. To wystawa-układanka: dlatego trzeba wydobyć na powierzchnię
przedmioty, które mają prawdziwe znaczenie: zabawki, śpiwory, grzałki
do butów, tajemnicze pudełka, długopisy. Trzeba więc mieć się na baczności,
bo w przytulnych, ludzkich mieszkaniach istnieją takie zakamarki gdzie...
No właśnie, dokładnie nie wiadomo co może się w nich wydarzyć. Wessanie
pod dywan w przedpokoju i znalezienie się w kuchni jest wydarzeniem z
gatunku prozaicznych." Specjalnie dla czytelników "Rastra" przygotowany został specjalny quiz związany z tą wystawą. |
|
![]() |
|
![]() |
|
| Obie artystki
różnią się nie tylko imionami, ale również poglądami na różne sprawy.
Przeczytajcie 25 poniższych zdań i odgadnijcie, autorem których jest Ela,
a których Małgorzata. Trzy osoby, które trafnie przyporządkują najwięcej
sentencji otrzymają nagrodę - ręcznie numerowany i podpisany przez obie
artystki katalog wieńczącye projekt "Jabłońska kontra Jabłońska",
Ela i Małgosia złożą na nim unikalne szminkowe odciski swoich ust! |
|
1. Gdybym nie była artystką... zostałabym księdzem, pamiętam jak w dzieciństwie uwielbiałam bawić się w księdza, zakładałam na szyję taki długi szalik mojej starszej siostry, podkradałam kilka opłatków czekających na wieczór wigilijny, wycinałam z nich kółeczka i wsypywałam do srebrnego kielicha, który z kolei przykrywałam dużą ilością wyprasowanych i złożonych w kostkę chustek do nosa, potem te chustki składałam i rozkładałam, znów składałam i znów rozkładałam na takim malutkim stoliczku, brakowało mi zawsze takich małych buteleczek z płynami.... 2. Gdybym nie była artystką... to nikt nie pytałby mnie czego nie lubią artyści albo krytycy sztuki, ani o jajecznicę, ani o malarstwo. No, może o jajecznicę jeszcze tak. 3. Wierzę w... sens zwykłej, ludzkiej życzliwości.
4. Wierzę w... "ludzi, jestem przeciwko bezrobociu i wyzyskowi, chcę pomagać bezbronnym i pokrzywdzonym" 5. Zabrałabym dwuletnie dziecko do... lasu na poziomki, do piasku nad morze, do sklepu na zakupy, do wody nad jezioro, do babci na obiad, do parku na rower, do raju na ambrozję. 6. Mężczyźni gotują... fantastycznie, właściwie wszyscy bez wyjątków. Różnica polega tylko na tym, że niektórzy lubią bardzo o tym rozmawiać albo pisać. Mój sąsiad na przykład gotuje i opowiada, zajada i opowiada, a opowiedzieć potrafi wiele o takim dajmy na to małym ziemniaczku mógłby gadać godzinami 7. Mężczyźni gotują... bo lubią. Rzadziej - bo muszą.
8. Jedzenie jest... czasem niezbyt rozsądne. Spożywczy wizerunek niektórych produktów wydaje się złudny. Tabletki do zmywarki podszywają się pod nadziewane cukierki a pewne gatunki mydła pod owocową galaretkę, niestety. 9. Jedzenie jest... z jednej strony czynnością podstawową, ale z drugiej zupełnie wyjątkową, można jeść, ale i pałaszować, degustować, ale i wtranżalać, przekąszać i wtryniać, pożywiać się i młócić, skubać i dopychać brzucha, raczyć się i pucować, chapnąć, przetrącić i frygać, tak czy owak jest przyjemne. 10. Na ścianach mojego domu..., a jest ich dokładnie cztery, wisi jeden rysunek, bardzo ładny, jest to rysunek mojego syna Antka, rysunek długopisowy przedstawiający miasto Tanzwil, w którym mieszka nieporadny burmistrz, zły Mojo Jojo, oraz Atomówki, trzy maleńkie dziewczynki z kucykami, posiadające nadludzką moc i siłę, będące uosobieniem dobra i piękna. 11. Na ścianach mojego domu... nie ma nic szczególnego. Z zewnątrz dość podstarzały tynk oryginalnie w kolorze mchu. Musiał być bardzo ładny. 12. Mężczyźni nie lubią... kiedy ich się nie lubi. Można się założyć, że nie lubią przykrych niespodzianek, a niektórzy dodatkowo szpinaku albo na przykład brzydkiej pogody. |
13. Mężczyźni nie lubią... wielu rzeczy. Radek nie lubi kiedy jego żona pali papierosy, Tomek nie lubi kiedy ktoś mu się sprzeciwia, Krzysiek nie lubi poranków w hotelu, Darek nie lubi buractwa, ale nie dookreślił, Jacek nie lubi gdy robi mu się gorąco w supermarkecie, Andrzej nie lubi kiedy ktoś od niego czegoś oczekuje lub wymaga, Michał nie lubi swojej żony, Antek nie lubi zupy szpinakowej, Jarek nie lubi czarnych swetrów z golfem, Patryk nie lubi poranków na kacu kiedy mama odkurza nieopodal, Dawid nie lubi skarpetek, które zsuwają się z kostki i wędrują do czubka buta.
14. Krytycy sztuki nie lubią... kiedy ich się nie lubi. Można się założyć, że nie lubią przykrych niespodzianek, a niektórzy dodatkowo szpinaku albo na przykład brzydkiej pogody. 15. Krytycy sztuki nie lubią... rzeźb gipsowych, tłoku w autobusach, karkówki z grilla, instalacji, obrazów olejnych, spodni w kratkę, ciepłego piwa, małych miasteczek, wolnej jazdy kolejką wąskotorową. 16. Nigdy nie interesowałam się... jak się orze pole. Jestem bardzo miejskim wytworem. 17. Sztuka to... syf - powiedział Jacek, który właśnie wszedł do domu i przeczytał początek zdania, poczęstował mnie tuptusiem, to takie ciastko, podobno świetne, ugryzłam (ciastko oczywiście), no niezłe, strasznie wciągające, zjadłam już trzy, są chyba bardzo kaloryczne, no tak kruche ciasto, karmel, orzechy, rodzynki, chrupki ryżowo-kukurydziane i to wszystko w mlecznej czekoladzie. A Jacek mówi, mówi, mówi, teraz mówi że jednak sztuka to nie jest syf, co to w ogóle za pomysł z tym syfem, nie rozumiem. 18. W moim domu są takie zakamarki... gdzie chowa się kot kiedy chce mieć trochę świętego spokoju. Zazwyczaj to szafa z przesuwanymi drzwiami i kosz na rzeczy do prasowania. 19. W moim domu są takie zakamarki gdzie... boję się zaglądać, tak, tak. Nie jest to jednak strach przed nieznanym, ale strach przed niemożnością poradzenia sobie z agresywnymi przedmiotami, które potrafią skutecznie zaatakować. 20. Jajecznicę robi się... w niedzielny poranek albo w sytuacjach awaryjnych. Bo szybko, łatwo i jest ciepła i podzielna... U mnie w domu smaży się ją czasem z pomidorami. 21. Jajecznicę robi się... następnego ranka, na śniadanie, właściwie najlepiej kiedy robi ją Ktoś, wtedy może być nawet z cebulą. 22. Nigdy w życiu... nie wsiądę na karuzelę!! 23. W przyszłym roku muszę... nauczyć się prowadzić samochód.
24. Jak jestem głodna to... zjadam natychmiast cokolwiek mam pod ręką, na przykład długopis, najbardziej lubię cienkopisy Steadlera w kolorze liliowym. 25. Zwierzęta mogą zrozumieć... że już czas wkroczyć do akcji i pokazać
tym głupim ludziom, że wcale nie jest tak źle jak im się wydaje. Wtedy
pies wpakuje się na kolana, poliże, pocieszy, nosem znacząco szturchnie
gramofon. A kiedy nastawimy wreszcie płytę i uciekną smutki, pies westchnie
z ulgą i ułoży się do snu. Najlepiej gdzieś bliziutko... |
![]() ![]() |
|
| LISTY OD CZYTELNIKÓW |
| Czy
"Raster" jest niewdzięczny? Agnieszka Dzieduszycka broni Roku
Polskiego w Austrii, my precyzujemy o co nam chodzi. |
| WIĘCEJ
EMPATII!!! |
| |
| Odpowiedź redakcji: |
| NAPRAWDĘ,
NIE CHCIELIŚMY TEGO NAPISAĆ! Droga Agnieszko, faktycznie, sformułowania które pojawiły się w naszej krótkiej relacji z Salzburga były nieprecyzyjne i czytelnicy mogli wyrobić sobie mylny pogląd, jakoby imprezy Roku Polskiego w Austrii były jedynie pasmem artystycznych porażek. Oczywiście tak nie jest, a wystawa w Galerii Fotohof w Salzburgu - podkreślamy - również odbywa się w ramach Roku Polskiego. Do czasu wyjazdu do Salzburga żyliśmy wręcz w przeświadczeniu, że Rok Polski wspiera i pokazuje w Austrii wyłącznie ambitne przedsięwzięcia artystyczne i kuratorskie. Tym większe było nasze zdziwienie gdy podczas pobytu w Salzburgu wpadły nam w ręce ulotki i katalogi innych polskich wystaw odbywających się w tym czasie, o których przed wyjazdem nic nie widzieliśmy. Były to: wystawa polskiej fotografii współczesnej w Rupertinum w Salzburgu oraz wystawa "Sąsiad(ka)-Nachbar(in)" w WUK w Wiedniu. Zawartość tych druków (zresztą po części pokrywająca się) była dla nas rozczarowująca, czemu wyraz daliśmy w relacji na łamach "Rastra". Oczywiście, przykro nam z tego powodu i tym bardziej przykro nam, że tobie jest przykro, naprawdę wolelibyśmy nie widzieć tego co zobaczyliśmy i w ogóle o tym nie pisać. [17.11.2002] |
|
|
| Kto
jest najsławniejszym żyjącym artystą? 1. Polke, 2. Richter, 3. Nauman.
Urszula Usakowska-Wolff komentuje najnowszą edycję najstarszego rankingu
artystów współczesnych publikowanego co roku w niemieckim piśmie ekonomicznym
"Capital" |
![]() |
| SŁAWNI
I BOGACI NIEMCY I AMERYKANIE |
| Od trzydziestu dwóch lat dzień 1 listopada oczekiwany jest przez międzynarodowe sfery artystyczne z ogromnym napięciem. Tego bowiem dnia, tradycyjnie na półmetku odbywających się w tym czasie targów sztuki Art Cologne w Kolonii, na artystycznym niebie pojawia się plejada "Wszystkich Świętych" - sto najjaśniej świecących gwiazd sztuki współczesnej. Ten zmienny gwiazdozbiór pod tytułem "Kunstkompass" ("Kompas sztuki") bulwersował na początku artystyczny światek. Niemieccy galerzyści domagali się publicznego spalenia rankingowej listy, szwajcarski rzeźbiarz Jean Tinguely chciał być z niej wymazany, zaś jego przyjaciel i współtwórca grupy Nouveaux Réalistes, Pierre Restany określił ją w dziesięciolecie jej istnienia jako "piękny skandal", w przeciwieństwie do niemieckiego malarza Gerharda Richtera, dostrzegającego w niej "piękną zabawę". Uczennica Beuysa na usługach Kapitału Miernik zaufania do inwestowania |
![]() Sigmar Polke: Laterna Magica (Historia psa), 1989-1992. Fot. Bundeskunsthalle Bonn |
| Potęgi
ekonomiczne i artystyczne Na Zachodzie bez zmian |
Bruce Nauman: Four Pain of Heads, 1991. Fot. Zwirner+Wirth |
| Narodziny
artystokracji z ducha kreacji Stare i młode gwiazdy międzynarodowe |
![]() Louise Bourgeois: Spider, 1997. Fot. Kunsthalle Bielefeld |
| W
poczekalni Co roku "Kompas sztuki" ocenia 11 tysięcy artystów i namierza także potencjalne gwiazdy przyszłego sezonu. Największe szanse na znalezienie się na przyszłorocznej liści stu najsławniejszych gwiazd mają: fińska wideo artystka 43-letnia Eija-Liisa Ahtila (w ubiegłym roku pozycja 143, w tym roku 103), znana z charakterystycznych wycinanek 34-letnia Afroamerykanka Kara Walker, meksykański artysta Francis Alys (ur. 1950), 33-letni instalator i rzeźbiarz Gregor Schneider - sensacja ubiegłorocznego Biennale w Wenecji; koreański instalator Kim Soo-Ja (ur. 1957), 62-letni body artysta Vito Acconci z USA; 57-letni wideo artysta i malarz Jack Goldstein, również z USA; 37-letnia włoska artystka Monica Bonvicini oraz Iza Genzken (ur. 1948) i Maria Eichhorn (ur. 1962) z Niemiec. "Kompas sztuki", czyli ranking obecnych i przyszłych artystycznych gwiazd jest dowodem tego, że światowa ranga i sława może stać się udziałem artystki i artysty każdego pokolenia, pod warunkiem, że we właściwym czasie ich sztuka lub osobowość stanie się przedmiotem zainteresowania właściwych, czyli miarodajnych osób z kręgów światowego (także finansowego i medialnego) establishmentu, które sprawią, że ich dzieła zaprezentowane zostaną na właściwej imprezie narodowej i międzynarodowej, we właściwej placówce kulturalnej i we właściwym muzeum. Niewymowna nieobecność Dokonania wystawienniczo-publikatorskie miarodajnych instytucji artytystycznych i krytycznych z naszej części świata w ocenach "Kompasu sztuki" nie są brane pod uwagę. Kreującej najsławniejszych stu artystów pani Linde Rohr-Bongard nieobce są wprawdzie, jak mówi - bardzo trudne do wymówienia imiona i nazwiska Tomasza Ciecierskiego, Katarzyny Kozyry i nieco łatwiejsze Edwarda Dwurnika, Mirosława Bałki i Piotra Uklańskiego, a także kuratorów Jaromira Jedlińskiego i nie sprawiającej w Niemczech żadnych artykulacyjnych trudności Andy Rottenberg. Można domyślać się, że sztuka trudnego wymówienia prowadzi do nie zaistnienia w "rankingu stu najwybitniejszych artystek i artystów współczesnych". Ranking wprawdzie co roku trochę się zmienia, ale niezmiennie brak w nim naszych swojsko brzmiących nazwisk. Urszula Usakowska-Wolff [7.11.2002] |
![]() Gerhard Richter, Betty, 1988, The Saint Louis Art Museum |
| Dodatkowe
informacje pod adresem http://www.capital.de/kunstkompass |
| Podróże
artystyczne "Rastra": Salzburg Wraz z galeryjną kanapą i serią nowych pocztówek, na zaproszenie sympatycznych kuratorów z Galerii Fotohof, "Raster" udał się do Salzburga, by wziąć udział w wystawie "Aktuelle Fotokunst aus Polen". |
| KANAPA RUSZA W ŚWIAT |
|
|
Czekoladowy
Mozart i lesbijkiChociaż miasto rodzinne Mozarta nie jest metropolią tętniącą życiem artystycznym ani nocnym (zwłaszcza w listopadzie), na tle barokowej zabudowy Fotohof wyróżnia się pozytywnie modernistycznym umiarem architektury i międzynarodowym programem wystaw. Poza dwiema salami ekspozycyjnymi galeria dysponuje również biblioteką, która tak jak galeria wyspecjalizowana jest w fotografii. Fotohof, ciesząca się w Austrii opinią najlepszej tutejszej galerii fotograficznej, prowadzi również własną serię wydawniczą, a najnowszym jej dziełem jest kalendarz na rok 2003 autorstwa Katriny Daschner (znanej nad Wisłą z udziału w niedawnej austriackiej wystawie w Zniechęcie) pod znamiennym tytułem: "Do lesbians have better sex? Of course they do!" |
Zabójcza
siła modernizmuW końcu jednak modernistyczna dyscyplina Fotohofu ma także swoje mankamenty, o czym przekonał się jeden z redaktorów "Rastra" rozbiajając sobie głowę na niewidzialnych szklanych drzwiach w biurze galerii. Wcześniej ofiarą tych samych drzwi padła inna (również znana z wystawy w Zniechęcie) austriacka artystka Ulrike Lienbacher, łamiąc sobie o nie zęba. Poza tym jednak mieliśmy naprawdę wiele szczęścia, gdyż wystawa, w której wzięliśmy udział była kuratorowana przez przedstawicieli Fotohof, którzy podczas pobytu w Polsce sami dokonali wyboru artystów i prac na wystawę. |
![]() |
Rok
czy wyrok?Takiego szczęścia nie miało wielu innych polskich artystów, którzy biorą obecnie udział w licznych imprezach Roku Polskiego w Austrii, przygotowanych przez krajowych kuratorów. Sądząc po ulotkach i katalogach, które wpadły nam w Austrii w ręce, wystawy te są na ogół dramatycznym, mniej lub bardziej przypadkowym (a raczej towarzyskim) zbiorem nazwisk i ich nienajlepszych prac, odzwierciedlającym panujące w kraju układy i zastane kliki oraz dawno wyświechtane standardy przygotowania katalogów i prezentacji grupowych. Na tym tle wystawa w Fotohof z udziałem Zofii Kulik, Moniki Mamzeta (d. Zielińska), Katarzyny Górnej, Moniki Wiechowskiej, Tomasza Zerka, Artura Żmijewskiego oraz Rastra wyróżniała się sycącą oczy różnorodnością fotograficznych wizerunków człowieka. |
![]() |
| Historia(e) W tym czasie najciekawszą (oprócz prezentacji w Fotohof oczywiście;-)) wystawą w Salzburgu był pokaz pt. "Geschichte(n)" w Kuenstlerhaus. Ta wystawa, na przykładzie realizacji kilkunastu artystów, w tym wielu z d. Europy Wschodniej (z Polski Cezary Bodzianowski), pokazuje, jak prywatne historie pojedynczych ludzi wplątują się w wielką narrację Historii. Brzmi to niebywale poważnie, ale w ostatecznych rozrachunku całość nie razi nadmiernym patosem. Albańczyk Anri Sala z pomocą uczniów szkoły dla głuchoniemych odtworzył z niemego obrazu wypowiedź swojej matki dla państwowej telewizji w latach 70.; dziś z niedowierzaniem słucha ona własnych słów, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że bezsensowna marksistowska nowomowa faktycznie wyszła z jej ust. Arturas Raila z Litwy poprosił grupę litewskich neofaszystów o skomentowanie nakręconych przez niego impresji z austriackiego Linzu. Pięciu osiłków ożywia się widząc zdjęcia transwestytów, siedząc przed telewizorem wyzywają ich i nawołują do "zrobienia porządku". Z koleji Sanja Ivekovic z Chorwacji pokazała plakaty utrzymane w konwencji współczesnych reklam perfum i kosmetyków - pozujące doń modelki podpisane są jednak imionami i nazwiskami chorwackich aktywistek antyfaszystowskich, straconych w czasie II wojny. Na drugim biegunie wielkiej Historii sytuuje się zaś historia królowej sztuk ulicznych - Ingeborg, która w latach 70., w duńskim Vorbasse założyła własne muzeum najdziwniejszych przedmiotów i rekwizytów wykonanych i używanych przez ulicznych sztukmistrzów i treserów szczurów. Chociaż muzeum jest już oficjalnie zamknięte, wciąż można zadzwonić do Ingeborg i umówić się na wizytę w jej niezwykłym domu: +45 7533 3373. [11.11.2002] |
| Kurator
przyszłorocznego biennale weneckiego odwiedził Warszawę (i Galerię Raster!) |
|
KTO DO WENECJI? |
|
|
| Francesco Bonami, włoski kurator mieszkający od kilkunastu lat w Stanach Zjednoczonych odwiedził w ubiegłym tygodniu Warszawę. Wizyta zelektryzowała wąski krąg wtajemniczonych - Bonami jest głównym kuratorem przyszłorocznego biennale w Wenecji, a do Polski przyjechał szukać potencjalnych kandydatów do wystawy głównej biennale.
Kolejka do pawilonu |
![]() Paweł Althamer czeka |
|
Chicken Shop w Galerii Raster! Już
od piątku!
|
![]() |
|
JENNY BAINES
NA WYNOS
|
|
W piątek, 25 października (od godz. 18.00), zapraszamy do Galerii Raster (Warszawa, ul. Marszałkowska 60) na otwarcie wystawy angielskiej artystki Jenny Baines. Tytuł wystawy - "Chicken Shop" - będzie można konsumować sztukę na miejscu, a także wziąć ją "na wynos". |
| Zapach
kebaba Jenny Baines spędziła dwa miesiące włócząc się po rozległym centrum Londynu (strefy 1 i 2) i fotografując wszystkie napotkane tandetne budki, kioski, chińskie bary, tureckie kebaby i amerykańskie ciastkarnie oferujące żarcie na wynos. Efektem tych wędrówek jest kolekcja 600 zdjęć, a także stworzona przez artystkę kolekcja alternatywnych pamiątek ze stolicy Anglii. Na podstawie zebranej dokumentacji fotograficznej Jenny przygotowuje setki różnych modeli budek do wycinania, sklejania, czy odlewania z gipsu. Odwiedzający wystawę w Galerii Raster będą mogli wybrać swój ulubiony londyński barek "fast-food", a następnie zabrać jego model do składania i w domu zabawić się w małego budowniczego. W przygotowanym przez artystkę zestawie znajdziemy: lateksową formę, gips który ma ją wypełnić, papier do wycinania i sklejania, instrukcję obsługi, a nawet szczelnie zabezpieczony zapach pizzy, kurczaka, czy kebaba. W koncepcji Baines budka z jedzeniem "na wynos" nie tylko staje się atrakcją turystyczną, ale zostaje również sama przerobiona na "zrób to sam" "na wynos" (take away/do it yourself). |
Spalony
Big-BenJenny Baines (ur. 1974 w Bristolu) - pół Szkotka, pół Angielka - jest absolwentką wydziału sztuk pięknych na Hallam University w Sheffield, obecnie mieszka i pracuje w Londynie. Jej zainteresowanie efemeryczną, tandetną architekturą "budkową" narodziło się w Warszawie, gdzie artystka przebywała na rocznym stypendium rządu polskiego. Z "Rastrem" współpracowała już w 1999 roku przy wystawie "D.O.M. Polski" w Bydgoszczy, na której pokazała platikową miniaturkę bazaru spod Pałacu Kultury. W Galerii Raster oprócz zestawów "na wynos" i 600 fotografii z londyńskimi budkami znajdzie się również miejsce na inne prace Baines, m. in. dramatyczny obiekt "Electrocution" - ukazujący scenę porażenia miłośnika latawców wysokim napięciem, czy serię spreparowanych, pamiątkowych śnieżnych kul, m.in. ze spalonym londyńskim Big-Benem w środku. [20.10.2002] |
|
|
Po
położeniu gruntu na deskę z pławionego i pozbawionego ługu drewna, wyciska
się rysunek... na koniec dochodzą kreskowania czarne i białe i cynober na
usta i policzki - malarz Marek Sobczyk, wzburzony po obejrzeniu wystawy
Andy'ego Warhola i słowackich ikon w warszawskim zuju, opisuje jak powstaje
Ikona i dlaczego obrazy Andy'ego Warhola nie są Ikonami... czytaj dalej
>> |
|
Ciecierski
i Sobczyk w natarciu!
|
|
UPARCI MALARZE |
| W Warszawie trwają wystawy nowych prac dwóch znanych polskich malarzy. Obaj dzielnie i wytrwale zmagają się z materią malarską próbując własną inteligencją przezwyciężyć bezwładność farby. Ale malarstwo okazuje się równie uparte jak malarze i nie ustępuje, w rezultacie wciąż powstają autotematyczne obrazy o malowaniu... |
![]() |
|
Rebusy Sobczyka |
![]() |
| Zlew
Ciecierskiego Tymczasem Tomasz Ciecierski, którego nowe prace pokazuje Galeria Foksal, siedzi przy zlewie we własnej pracowni i moczy w wodzie unurzane w farbie pędzle. Fotografuje stojącą w zlewie kolorową ciecz, a z tych zdjęć układa wielobarwną mozaikę. Inny monumentalny obraz składa się z kilkudziesięciu stron wyciętych z katalogu z akcesoriami malarskimi, gdzieniegdzie malarz dokleił doń własne, miniaturowe obrazki. Obok wiszą mniejsze formatem abstrakcyjne obrazy składane z kilku blejtramów - niektóre pokryte są farbą, a inne to fotograficzne "reprodukcje" płótna pokrytego farbą. Zabieg jest skuteczny, bo na pierwszy rzut oka trudno się zorientować, że wiszący na ścianie obraz jest tylko częściowo "prawdziwy". Jak puentuje w katalogu wystawy Marek Goździewski: "Ciecierski zadał chyba ostateczne pytanie, paradoksalne: pyta zarówno o to, czy za pomocą przedstawienia można przedstawić przedstawienie (...) jak i o to, czy za pomocą danego medium można przedstawić właśnie to medium?" No właśnie, pytanie za 10 punktów, można czy nie można? A jeśli tak, to po co? |
![]() |
![]() |
| Niezłomni
bohaterowie i kryzys, którego nie ma Malarstwo Sobczyka i Ciecierskiego różni się diametralnie i z różnych źródeł powstało, ale obaj wykazują podobną niezłomność. Ich szacunek dla malarstwa i intelektualna powaga z jaką je traktują może budzić podziw, ale zarazem odnieść można wrażenie, że sami stali się więźniami malarstwa. W czasach oczywistej inflacji wszelkiego typu obrazów obaj starają się uchronić i dowieść wyjątkowości malarstwa i farby. Nie wypada im zaśmiecac płócień byle czym, a zarazem - może już jako jedyni w swoich generacjach - starają się walczyć o nowe wartości artystyczne. Zarazem zachowują się trochę, jak gdyby bronili malarstwa przed młodymi barbarzyńcami, którym malowanie przychodzi z zaskakującą łatwością. Swoimi obrazami próbują dowieść, że malarstwo nie jest proste - jest filozofią (jak u Sobczyka) albo wielką strukturalną pułapką (jak u Ciecierskiego). Sobczyk zużywa więc malarstwo, gmatwając je we własne lingwistyczno-filozoficzne studia, zaś Ciecierski próbuje dalej malować, mimo, że sam zdaje się nie wierzyć, że zostało jeszcze cokolwiek do namalowania. Są to postawy bez wątpienia heroiczne, zmagające się z poczuciem kryzysu, tylko czy jakikolwiek kryzys malarstwa istotnie ma miejsce? Czy ktokolwiek dybie na jego życie? A z drugiej strony - czy faktycznie malarstwo, farba i płótno są jakimś szczególnym stanem materii? [20.10.2002] |
![]() |
|
Instytut Sztuki i Kultury Plastycznej
w Zielonej Górze przeznaczony do kasacji?!
|
|
UNIWERSYTET LIKWIDUJE SZTUKĘ |
![]() |
|
Istniejący w przy Uniwersytecie Zielonogórskim Instytut Sztuki ma być decyzją Rektora UZ zlikwidowany. Instytut ma w tej chwili 3 kierunki - edukację artystyczną, malarstwo i grafikę. Pracują tu m.in. Izabella Gustowska, Jan Berdyszak, Ryszard Woźniak, Stanisław Kortyka, Leszek Knaflewski, Tomasz Sikorski, Zenon Polus, Paulina Komorowska-Birger, Jacek Dłużewski. Teraz próbują bronić swej placówki.
Chcieli być artystami, będą
budowlańcami? |
![]() Fot. Marcin Łobaczewski - Agencja Gazeta |
|
Obszar rezerwatu obejmuje, ku chwale
bożej, cały kraj i wszyscy musieliśmy się doń wprowadzić - felieton Mateusza
Kwaterko o terrorze uczuć religijnych
|
|
W NIEWOLI UCZUĆ |
|
Żandarmi wolności Nie chować głowy w piasek! |
![]() Muzeum Plakatu w Wilanowie - 18 Międzynarodowe Biennale Plakatu. Nagrodzone złotymi medalami plakaty Dominiki Różańskiej i Alaina Le Querneca zdjęto pod wpływem protestów z ekspozycji i powieszono w biurze galerii. Więcej na ten temat w archiwum >> |
|
Jad trujący ciągle się sączy z trzewi krakowskich piwnic. Kuriozalny regulamin Festiwalu Plakatu i utyskiwania poety Zagajewskiego z pijarskiej krypty. |
|
KRAKÓW NA STRAŻY WARTOŚCI |
|
Dygnitarze życia artystycznego Krakowa
dali znać o sobie. Widocznie zaniepokojeni falą zła przelewającą się przez
polską sztukę, postanowili bronić swego prastarego grodu przed zepsuciem
i nim bakcyl zarazy dotarł doń, uderzyli w dzwony przyzwoitości: nie będziemy
pokazywać sztuki obraźliwej, bo my kochamy "podwójne widzenie przeszłości",
a nie "mody przychodzące z Kassel czy Nowego Jorku"!
|
|
|
PODWÓJNE
WIDZENIE PRZESZŁOŚCIW Krakowie nie będą pokazywać obraźliwych plakatów. Bo Kraków to miasto na wskroś kulturalne. Tu mieszkają wielcy poeci, a nawet nobliści, i pod Wawel właśnie powracają z emigracji herosi naszej współczesnej literatury, na przykład zasłużony poeta, niegdyś nowofalowy, Adam Zagajewski. Na ten powrót cieszą się nie tylko w całym Krakowie, ale i w redakcji "Gazety Wyborczej", której łamy zawsze szeroko otwarte na lotne myśli wielkich postaci polskiej kultury. Więc Adam Zagajewski, rychło po powrocie chwyta za pióro i pisze poruszający serca artykuł z... krypty kościoła pijarów. Nie przypadkowo, bo tam właśnie wystawiał Leszek Sobocki, niegdyś filar sławnej grupy Wprost (która była odpowiednikiem poetyckiej nowej fali w malarstwie). Obu panów łączy więc - pokoleniowo i ideowo - wiele. Zagajewski użala się więc na łamach "Wyborczej" (25.09.2002), że biedny Sobocki trafił do krypty, mimo, iż zasługuje na znacznie więcej. Zgoda, tu sławny poeta trafnie uderzył w bolesny mankament krakowskiego życia artystycznego, jakim są piwnice. Trudno jednak zrozumieć (który to już raz...) skąd u szanowanych przedstawicieli krajowej literatury takie lekceważenie dla sztuki współczesnej i przekonanie o swojej orientacji w temacie? Pisze sobie bowiem Zagajewski tak: "Oryginalność Sobockiego nie ulega wątpliwości. Jest to artysta, który nie naśladuje "nowych" czy "starych" dzikich, nie powiela, jak to czyni wielu, mód przychodzących z Kassel czy z Nowego Jorku." A w innym miejscu swej rozprawy skarży się, że "postawa krytyczna" jest "tak rzadka w nowoczesnej sztuce". Niestety, ostatnie 10 lat, kiedy polscy krytycy nieustannie zaprzątali swe umysły "sztuką krytyczną", Adam Zagajewski spędził na obczyźnie i niestety - wszystko na to wskazuje - nie było to bynajmniej Kassel, ani nawet Nowy Jork. Może coś przeoczył? To zapewne naturalne, że wracając do kraju, poeta powraca do swych dawnych artystycznych przyjaźni. A może tylko trochę szkoda, że admirator "krytycznego" Sobockiego z lat 60., nie zaprząta sobie ani trochę myśli tym, czy oby w tzw. międzyczasie nie pojawiły się kolejne pokolenia artystów krytycznych. Ale zamiast myśleć o tym czy sztuka się znmienia i dlaczego, poeta woli - a wraz z nim cała "Gazeta Wyborcza" - bezpiecznie schować się w krypcie, by podziwiać "podwójne widzenie przeszłości" Leszka Sobockiego. "To, że się o nim [o Sobockim - przyp. red.] teraz nie mówi, świadczy tylko o jednym - myślenie nie jest w cenie" - konkluduje Zagajewski. Zwłaszcza - dodajmy - myślenie o sztuce nie jest w cenie, bo pisanie owszem owszem - zwłaszcza gdy pisze Zagajewski. A drukuje "Wyborcza". [29.09.02] |
|
Rząd Polski nie finansuje i odcina się od pracy polskiego artysty Roberta Rumasa, realizowanej w Wiedniu w ramach Roku Polskiego w Austrii. O tym jak Rumas rozbudził demona przeszłości i nastraszył polskich polityków - pisze z Wiednia dla "Rastra" Goschka Gawlik |
![]() |
|
"ARE YOU THE NAZI"?
|
|
Młody Hitler maluje na Karlsplatzu |
![]() |
|
Narkomani na scenę |
![]() |
|
No i doczekaliśmy się. Rozpoczął się pierwszy w Polsce proces przeciwko artyście o to, że jego sztuka jest obraźliwa! Specjalnie dla "Rastra" Aneta Szyłak relacjonuje z Gdańska przebieg pierwszej rozprawy przeciwko Dorocie Nieznalskiej. |
NIEZNALSKAPRZED SĄDEM: JESTEM NIEWI NNA! |
|
16 września 2002 roku, Sąd Rejonowy w Gdańsku. Srogi sędzia trzymający emocje sali na wodzy, dwóch leciwych, przysypiających ławników, kłębowisko dziennikarzy, kabli, kamer i mikrofonów, polska flaga i partyjne symbole Ligi Polskich Rodzin, a pośród tego, na wypiętrzonej ławie oskarżonych siedziała (a częściej stała) Dorota Nieznalska, pierwsza artystka w Polsce, oskarżona z artykułu 196 kk. o obrazę uczuć religijnych. Pod pręgierzem Flaga na wędce |
![]() |
|
Komu kara? |